- Jest wskazanych przez radę miejską kilka lokalizacji. Jesteśmy w trakcie omawiania tych spraw i wydaje mi się, że jesteśmy bliscy pozytywnego rozwiązania – informuje w „Naszym Dzienniku” płk Jan Niewiński, prezes Ogólnopolskiego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa Dokonanego przez OUN-UPA na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich.

Przypuszcza, że największą szansę na lokalizację pomnika ma plac Szembeka. Sam pomnik jest przygotowywany w odlewni w Gliwicach. Ma zostać ukończony 30 lipca, a odsłonięty i poświęcony w drugiej połowie września.

Problem polega jednak na tym, że nie wiadomo, czy projekt proponowany przez Komitet zostanie przyjęty. Według Niewińskiego, wszystko zależy teraz od Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która ma wydać opinię na temat pomnika. - To jedyna instytucja, w której gestii to spoczywa i która wydaje pozwolenia - twierdzi prezes. Jak dodaje, Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny ROPWiM, zamierza zorganizować spotkanie na ten temat. - Po ostatnich rozmowach z sekretarzem Rady wydaje mi się, że wynika jednak pewna nadzieja i pozytywne rozwiązanie tej sprawy. Wykazał on dobrą wolę i zrozumienie. Uzgodniliśmy, że jeszcze się spotkamy w najbliższym czasie i pchniemy tę sprawę do przodu - twierdzi Niewiński.

Pytany przez „Nasz Dziennik” Andrzej Przewoźnik podkreśla, że jeśli wykonanie pomnika ma się odbyć za publiczne pieniądze, to trzeba zastosować odpowiednie procedury, które wymagają przeprowadzenia przetargu. - Mamy z władzami Warszawy wstępną umowę, że będzie to wspólne działanie ROPWiM oraz władz miasta, ponieważ byliśmy inicjatorami, żeby tego rodzaju pomnik od strony formalnej powstał w Warszawie. W związku z tym na pewno powołamy całą komisję i zostaną dobrani specjaliści, którzy będą wypowiadali się od strony ideowej, artystycznej itd. - zaznacza Przewoźnik.

Budowa pomnika autorstwa prof. Mariana Koniecznego jest w trakcie realizacji - przewidywany koszt ok. 600 tysięcy złotych. Formę rzeźbiarską zasugerowali sami kresowiacy, którzy odwołali się do starej fotografii dokumentującej rzekomo zbrodnie upowskie dokonane w województwie tarnopolskim.

Jednak według prof. Dariusza Stoli zdjęcie ("Rzeczpospolita" Plus Minus-19.05.2007), na którym wzorował się rzeźbiarz nie ma nic wspólnego z „ofiarami ludobójstwa dokonanego przez OUN — UPA na ludności polskiej Kresów Wschodnich". Prof. uważa, że zdjęcie, choć przedstawiane w wielu publikacjach (m.in. „Ludobójstwo UPA na ludności polskiej: dokumentacja fotograficzna”) jako dowód zbrodni OUN - UPA przedstawia zupełnie inne wydarzenie. Twierdzi on, że fotografia została wykonana w 1923 roku, nie przedstawia Polaków a zabójca dzieci nie był Ukraińcem.

Według Stoli makabryczne zdjęcie czwórki dzieci przywiązanych drutem kolczastym do drzewa przedstawia zbrodnię dokonaną w nocy z 11 na 12 grudnia w 1923 roku przez obłąkaną Cygankę na czwórce własnych dzieci. Profesor powołuje się przy tym na pracę wydaną drukiem w 1928 oraz na kolejną, z 1948, w których to artykułach pojawiła się wzmiankowana fotografia. Psychiatrycznego”.

Pomimo rewelacji profesora Stoli szef komitetu budowy pomnika - Jan Niewiński, wciąż broni projektu Koniecznego. - Pomnik nie jest dokumentem. To artystyczna wizja prof. Koniecznego pokazująca martyrologię najbardziej niewinnych - mówił w maju 2007 roku.

 

MaRo/ND/Rz/Expatpol.com