Liga Katolicka zwraca uwagę, że raport organizacji jest zideologizowany a AI krytykuje Kościół za to, że ten przestał ją wspierać i nawoływał katolików do zaprzestania finansowania tej organizacji.
“To jest ideologia w działaniu a nie obiektywne badania”- mówi prezes Ligi Bill Donohue. Trudno się z nim nie zgodzić. Problem pedofilii w kościele jest właśnie tym „brudem”, o którym mówił Benedykt XVI i wielką, krwawiącą raną kościoła. Jednak obecny papież robi bardzo wiele by oczyścić dobre imię Kościoła i pomóc ofiarą pedofilów. Nie można jednak zapominać, że kwestia pedofilii w Kościele katolickim jest wykorzystywana do granic możliwości przez lewicowe, antyklerykalne i „postępowe” środowiska by uderzyć w znienawidzoną od wieków instytucje. I nie ważne jest dla tych środowisk, że wielu księży okazało się niewinnych zarzucanych im czynów zaś odsetek gwałcicieli dzieci wśród księży jest statystycznie mniejszy niż wśród innych grup zawodowych.
Jednak nie to jest najbardziej bulwersujące w raporcie Amnesty International. Organizacja ta broni praw dzieci krzywdzonych przez garstkę nikczemnych ludzi Kościoła a zupełnie przemilcza ludobójstwo milionów istnień ludzkich, które na naszych oczach są składane na jakimś niewyobrażalnym czarnym ołtarzu. Dwa lata temu AI ostro w swoim raporcie skrytykowała Polskę za brak zapewnienia dostępu do aborcji dla kobiet. AI od lat naciska wiele krajów by te legalizowały aborcję. Oczywiście władze organizacji nie opowiadają się jednoznacznie za zabijaniem dzieci nienarodzonych. "Amnesty International nie promuje prawa do aborcji, ale chce chronić kobiety, które zostały zgwałcone lub których prawa zostały złamane w inny sposób, i które teraz ponoszą konsekwencje tych zdarzeń. Promujemy prawo do wolności od strachu, przymusu oraz przemocy.”- wyjaśniali przedstawiciele organizacji 3 lata temu.
Mało kto zwraca uwagę, że to prawo do “wolności od strachu” nie dotyczy dziecka w łonie mamy, które ucieka od narzędzi mających go rozpuścić albo wyskrobać. Nikt nie mówi o tym, że prawo do „wolności od przymusu” nie dotyczy ograniczonego możliwością ucieczki małego człowieka w łonie kobiety od zimnych narzędzi tortur . Obrońcy praw niektórych ludzi nie wspominają również, że aborcja jest najwyższą formą przemocy bo dotyczy zabijania najbardziej niewinnych oraz bezbronnych ludzi i masakruje kobiety. Amnesty International nie chce jednak tego widzieć, mimo namacalnych dowodów zbrodniczego charakteru „ zabiegu”. Dużo łatwiej jest pokazać palcem "czarnego” ,który ugania się za dzieckiem.
"Jesteśmy ruchem, który broni ludzi różnych przekonań a nie, który komukolwiek coś narzuca. Naszym zadaniem jest ochrona praw człowieka, a nie teologicznych prawd. W swoich działaniach odwołujemy się do instytucji prawa i państwa a nie Boga. Amnesty International to ruch świecki. Oznacza to, że nasze cele czasem są zgodne a czasem nie z przekonaniami danej wspólnoty religijnej."- napisała w 2007 roku Kate Gilmore z AI. Nawet ta organizacja posługuje się manipulacją. Od kiedy kwestia początku życia ludzkiego jest kwestią teologiczną a nie biologiczną? Nie wiem. I pewnie sami członkowie AI tego nie wiedzą. Bo jeżeli wiedzą i mimo to promują swoją nowomowę to znaczy, że organizacja ta dawno przestała być tym do czego została powołana i powinna zmienić nazwę.
Hipokryzja działań większości organizacji broniących braw człowieka sięga zresztą coraz częściej zenitu i powoduje, że z natury bezstronne organizacje stają po jednej stronie wojny cywilizacji życia z cywilizacją śmierci. Jak widać nie da się w tej wojnie być bezstronnym arbitrem. Trzeba opowiedzieć się po jednej ze stron. Takie są prawa wojny. Skoro powołane do tego organizacje nie bronią słabszych, uznając, że prawo do bycia wolnym od strachu jest ważniejsze od prawa do życia człowieka od momentu jego poczęcia to ktoś musi je wyręczać w obronie tych „najmniejszych”.

