„Zrobiłam to dwa razy. Nigdy z tego powodu nie miałam traumy, tylko mówiłam: Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam. Gdyby się zdarzyło, że zaszłam w ciążę, i byłby to siódmy czy ósmy miesiąc, to ja bym skoczyła z któregoś piętra, pod pociąg bym się rzuciła, ale na pewno bym tego dziecka nie urodziła” - powiedziała kilka dni temu w TVN Czubaszek, która postanowiła kontynuować swoje wynurzenia. „Już jak dziecko nie lubiłam innych dzieci. Zawsze ciągnęło mnie do starszych. Pamiętam pierwsze pytania dorosłych: kim będziesz chciała zostać? Nie wiedziałam kim będę, ale zawsze wiedziałam kim nie będę. Mówiłam: nigdy nie będę mamusią. Później, jak spotykałam mężczyznę i nasz związek robił się poważny, mówiłam otwarcie: słuchaj, czy ty przypadkiem nie chcesz mieć dzieci, bo ja nie chcę” – wyznaje w TOK FM dziennikarka, która dodaje, że była odporna na presję środowiska. „Kiedy moja młodsza siostra urodziła dziecko, wszyscy mówili: jak zobaczysz dzidziusia, zmienisz zdanie. Zobaczyłam dzidziusia i pomyślałam: o, jak dobrze. Dzieci mnie nie wzruszają” – mówi i zaznacza, że nigdy nie miała instynktu macierzyńskiego. „Nie chwalę się tym. Ale też nie uważam, żeby to było coś tak strasznego, do czego nie można się przyznać. Choć wiem, że komentarze będą okropne. Każda moja wypowiedź na ten temat budzi ogromne emocje. Do tego stopnia, że nazywają mnie ''zimną suką". Ale - szczerze mówiąc - wolę być ''zimną suką'' niż ''matką Polką"- mówi.
Satyryczka przekonuje, że nie żałuje braku wnuków. „Nawet teraz, jak jestem stara i mam zły dzień, nic się nie układa. To z mężem siadamy i mówimy: matko, ale przynajmniej nie mamy dzieci, ani wnusiów. Nie biegają po domu, nie muszę robić ''ciu, ciu, ciu", nie muszę się martwić, czy ćpa, pali, pije czy panienka nie wróci z brzuchem do domu. Mam wystarczającą ilość swoich problemów i nie muszę się martwić o kogoś. A uważam, że jak ktoś się decyduje na dziecko, to musi być odpowiedzialny. Musi się nim zajmować, odpowiadać za nie – mówi i dodaje, że jest za in vitro finansowanym z budżetu. Bo ludzie, którzy chcą mieć dzieci powinni je mieć.
Nie chcę oceniać stanu emocjonalnego tej kobiety. Jestem dziennikarzem i teologiem a nie psychologiem. Jednak podejrzewam, że Pani Czubaszek albo naprawdę ma problemy z empatią i miłością, albo dramatycznie zagłusza własne sumienie. Czytając wiele wyznań kobiet, które zabiły swoje dzieci nienarodzone, można dowiedzieć się, że robią one wszystko by odpędzić od siebie te makabryczne wspomnienie. Czy Czubaszek robi to samo? Nie wiem. Jednak jej słowa naprawdę są smutne i powodują, że człowiekowi po prostu robi się słabo.
Łukasz Adamski
Cytaty z audycji za: Gazeta Wyborcza

