Australijczyk ma niezwykle rzadki typ krwi. Przeciwciała z jego osocza zatrzymują rozwój choroby Rhesus. To rodzaj ciężkiej niedokrwistości. Choroba powoduje niezgodność krwi matki z krwią jej nienarodzonego dziecka – jedno z nich ma odczynnik ujemny, drugie – dodatni. W ubiegłym stuleciu w Australii umierało na tą chorobę każdego roku tysiące dzieci. Inne doznawały trwałych uszkodzeń mózgu.

Harrison rozpoczął oddawanie krwi kiedy skończył 18 lat. Od tej pory robi to regularnie co kilka tygodni. W ten sposób był dawcą dokładnie 984 razy. Odkąd rozpoczął swój życiodajny zwyczaj, jego krew została uznana za tak wyjątkową, że samego dawcę ubezpieczono na równowartość miliona dolarów australijskich. W tym czasie opracowano też na podstawie jego krwi szczepionkę nazwaną Anti-D.

Honorowy dawca nigdy nie myślał o tym, żeby przestać. Kiedyś, jako 14–latek przeszedł poważną operację klatki piersiowej, do której potrzeba było aż 13 litrów krwi do transfuzji. Spędził w szpitalu trzy miesiące. Od tamtej pory złożył osobistą przysięgę – że odwdzięczy się za krew, która uratowała jego życie, oddając swoją własną.

Lekarze odkryli, że zawartość osocza we krwi Australijczyka może mieć zbawienny wpływ dla zdrowia setek tysięcy kobiet w ciąży. Substancję podawano także niemowlętom tuż po porodzie aby powstrzymać rozwój choroby. Szacuje się, że krew Harrisona mogła do tej pory uratować blisko 2,2 miliona dzieci.

eMBe/dailymail.co.uk

 

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »