Prawo narzucone przez urzędników stoi ponad prawem rynkowym w teoretycznie wolnorynkowej a istocie socjalistycznym Eurolandzie - po raz kolejny potwierdza się, że europejskie superpaństwo staje się lewiatanem pożerającym ubezwłasnowolnionych obywateli (czy jeszcze obywateli?), pozbawionych prawa decydowania o czymkolwiek na rzecz biurokratów, którzy wiedzą lepiej co jest dla człowieka dobre, co jest słuszne, co jest właściwe a nawet co jest moralne.
Organista i kierownik chóru parafialnego w Essen (Niemcy) porzucił żonę wraz z dwójką dzieci i związał się z inną kobietą, która za jego sprawą zaszła w ciążę. Jego przełożeni nie mogąc tolerować tak jawnego nieposzanowania dekalogu i publicznego zgorszenia rozwiązali z mężczyzną umowę o pracę. Poparły ich w tym niemieckie sądy, które uznały prawo Kościoła do kierowania się własnymi zasadami przy rekrutacji pracowników. Muzyk nie dał jednak za wygraną i złożył skargę do Trybunału Praw Człowieka, który przyznał mu rację argumentując, że „prawo państwowe stoi ponad Kościołem”. Przykład może się wydać trywialny, ale doskonale obrazuje on kierunek, w którym rozwija się Europa: totalitarne rządy, które nikomu nie pozwolą decydować o najbardziej podstawowych sprawach. A do takich właśnie zalicza się prawo do wyboru pracownika i kryteria, jakimi przy tym wyborze się kieruje. To już pierwszy krok do prawnej likwidacji dekalogu jako nie przystającego do nowego, wspaniałego świata urządzonego przez człowieka, do świetlanej (czyt. lucyferiańskiej) przyszłości.
Sprawa nasuwa wiele wątpliwości również natury proceduralnej. Skoro sądy niemieckie przyznały rację przełożonym mężczyzny to znaczy, że nie dopatrzyły się błędów prawnych w rozwiązaniu umowy o pracę. To kluczowe zagadnienie, bowiem jeżeli takich błędów nie było pracodawca jest w prawie i podważenie rozwiązania umowy ma w tym wypadku charakter ideologiczny a nie prawny co wskazuje, że Trybunał nie kierował się, jak twierdzi, nadrzędnością prawa stanowionego, bo właśnie je zlekceważył, tylko ideologią a więc uzasadnienie wyroku jest kłamliwe. Oznaczałoby to z kolei, że wyszedł on z założenia, że nadrzędna jest ideologia a nie JAKIEKOWIEK prawo co oznacza niebezpieczna sytuację, w której prawo interpretuje się lub zmienia w oparciu aktualne poglądy rządzących. Oznacza to również, iż Trybunał swoim postępowaniem zaprzecza zasadzie niezawisłości.
Przecież gdyby Trybunał dopatrzyłby się złamania przez niemiecki sąd prawa to wytknąłby to w uzasadnieniu do wyroku, a czegoś takiego tam nie ma. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że sędziom ze Strasburga wcale nie chodzi o przestrzeganie prawa ale o ideologię, która ma zacząć obowiązywać wszystkich – nawet tych, którzy się z nią nie zgadzają.
Druga wątpliwość dotyczy kwestii czy i jak głęboko w struktury społeczne i gospodarcze ingerować może państwo. Czy prawo do wyboru pracownika na jeszcze jakiekolwiek znaczenie? Czy pracodawca może stawiać wymagania inne niż te wynikające z obowiązków, które podjął się wykonywać? Bo jeżeli nie, to co stoi na przeszkodzie by sędzią, prokuratorem czy policjantem został wielokrotny recydywista, strażakiem podpalacz a lekarzem człowiek nie uznający prawa pacjenta do narkozy podczas operacji? Nasuwa się też pytanie zasadnicze: dlaczego można zwolnić pielęgniarkę za noszenie krzyżyka na szyi a nie wolno organisty, który łamie nie tylko szóste przykazanie ale i normy społeczne przyjęte wśród wiernych Kościoła Katolickiego (ale nie tylko)? No i to tłumaczenie: „prawo państwowe stoi ponad Kościołem”, bełkot pijanego dziecka we mgle. Prawo państwowe w tym akurat wypadku nie stało ani ponad, ani poniżej a dokładnie na tym samym poziomie, co wykazały niemieckie sądy przyznając rację pracodawcy. A jeżeli Trybunał swoim wyrokiem uznał co innego to należało by jego członków zapytać o prawo jakiego państwa chodzi? ZSRR? UE? Czy może chodzi tutaj zwyczajnie o ich zideologizowaną wizję państwa jako zbioru marionetek ruszających się w rytm psychodelicznych wizji płynących z Brukseli...
Jak widać wśród wielkich tego świata wciąż żywa jest wizja świata stworzona przez rosyjskich komunistów i niemieckich nazistów, którzy państwo (a w efekcie siebie) stawiali ponad wszystkim, dawali sobie prawo do ingerencji w każdą dziedzinę życia i wyznawali znaną od wieków zasadę, że kto nie z nami ten przeciw nam. Strasburski Trybunał Praw Człowieka idealnie wpisał się w tę retorykę zaprzeczając przy okazji... prawom człowieka, na których straży winien stać! Podstawowym prawom: do wolności gospodarczej, światopoglądowej i religijnej. Czy oznacza to, że w najbliższej przyszłości tylko ci będą prawdziwie wolni, którzy się wolności zrzekną? Ot zagwozdka do rozwikłania dla filozofów...

