Declan Ganley, przedsiębiorca i multimilioner z Irlandii, nigdy nie ukrywał swojego euroentuzjazmu. Powołanie Libertas, organizacji nawołującej do odrzucenia Traktatu Lizbońskiego wielokrotnie tłumaczył przywiązaniem do wartości demokratycznych, dla których zagrożeniem jest traktat - przekazujący większość kompetencji władz państwowych urzędnikom z Brukseli, niepodlegającym kontroli wyborców. Odrzucenie traktatu przez 53,4 proc. głosujących Irlandczyków oburzyło unijne elity. Dyskutowano o powtórzeniu referendum, "dalszych pracach" nad traktatem, pojawiały się nawet głosy o konieczności wykluczenia Irlandii z Unii Europejskiej. Declan Ganley został wtedy uznany za szarą eminencję sceptyków Lizbony. Irlandzki Sekretarz Stanu ds. Europejskich, Dick Roche, po klęsce referendum poruszał temat amerykańskich kontraktów rządowych Ganleya, zaś eurodeputowany Daniel Cohn-Bendit wezwał przewodniczącego PE do zbadania związków Irlandczyka z Pentagonem i CIA.
Dobre stosunki między twórcą Libertas a czeskim prezydentem Vaclavem Klausem (spotkali się podczas wizyty Klausa w Irlandii) również nie uszły uwadze Cohn-Bendita i innych apologetów pogłębiania integracji europejskiej. Podczas spotkania w Pradze 5 grudnia 2008 roku, były paryski rewolucjonista strofował Klausa. - Chcę, aby Pan mi wyjaśnił, jaki jest poziom Pana przyjaźni w panem Declan Ganley'em z Irlandii. Jak może Pan się spotykać z człowiekiem, co do którego nie jest jasne, kto go opłaca? Będąc na swoim stanowisku, nie może się Pan z nim spotykać - powiedział wtedy Cohn-Bendit.
Vaclav Klaus, mimo nacisków ze strony europejskich etatystów, nie ustaje w działalności na rzecz odrzucenia traktatu, który jest jego zdaniem antydemokratyczny - Jest dokumentem, który oznacza wyraźne przesunięcie od Europy państw do Europy jednego europejskiego państwa. Oznacza przejście od dobrowolnej, stale uzgadnianej i potwierdzanej współpracy państw europejskich w tysiącu konkretnych kwestii do jednej raz na zawsze obowiązującej dominacji organów i instytucji unijnych nad organami i instytucjami poszczególnych państw członkowskich. Traktat prowadzi do pogłębienia deficytu demokracji - tłumaczy w artykule "Traktat Lizboński: instrukcja dla początkujących", opublikowanym 27 grudnia 2008 roku w Mlada Franta Dnes, a potem na portalu Fronda.pl
Na swojego prezydenta powołuje się eurodeputowany Niezależnych Demokratów Vladimir Żelezny, gdy mówi o autorytecie dla Czechów w Libertas. - Mamy naszego Ganley'a, który jest przykładnie konsekwentny. To Vaclav Klaus. On jest naszym wzorem - mówi w wywiadzie dla portalu iDNES.cz. Dodaje przy tym, iż sposobu myślenia Ganleya nie da się przełożyć wprost na czeską scenę polityczną.
Utworzenie czeskiego koła Libertas niezależnie od twórcy ruchu a nawet bez jego wcześniejszej wiedzy wynikało z faktu, iż zdaniem Żeleznego, Ganley nie działał aktywnie na rzecz rozszerzenia idei lizbońskiego sceptycyzmu na inne kraje Europy. Mimo to, czeski europarlamentarzysta ciepło wypowiada się o Irlandczyku. - Dobrze mi się z Ganley'em układa. To charyzmatyczny, zdolny i przedsiębiorczy człowiek. Mógłby być Obamą dla całej Europy, gdyby nie był taki szczery - mówi Żelezny.
JTB/Lidovky.cz
Zobacz także:
Skandal w Pradze
Traktat Lizboński: instrukcja dla początkujących
Posłowie obrażali Klausa kilkakrotnie
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

