Generał Sergiej Szojgu, rosyjski minister ds. klęsk żywiołowych, ma dość negacjonizmu. Nie, nie jest kolejnym krytykiem bpa Williamsona – chodzi o negowanie historycznych zasług Armii Czerwonej w czasie II wojny światowej. Kto stwierdzi, iż przyniosła ona Europie Środkowo-Wschodniej kolejne kajdany, może za to słono zapłacić.

Funkcjonariusz obiecał podczas spotkania z weteranami „Wojny Ojczyźnianej”, że jeszcze w tym roku przygotuje projekt ustawy, wedle której głoszenie innej niż oficjalna interpretacja roli ZSRR w konflikcie będzie ścigana karnie. Inicjatywę poparł już prokurator generalny Jurij Czajka. – Negowanie sowieckiego zwycięstwa jest gwałtem na moralności i etyce – uważa Rosjanin. Inicjator ustawy kagańcowej już widzi jej praktyczne zastosowanie w polityce zagranicznej.

– Prezydenci państw, które negują bohaterskie czyny naszych ojców i dziadków, nie będą mogli bezkarnie odwiedzać Rosji – twierdzi Szojgu. – Burmistrzowie zaś zastanowią się, czy rozbierać pewne pomniki – dodał polityk nawiązując do decyzji władz Tallina, które pewien czas temu zdecydowały się przenieść pomnik żołnierzy Armii Czerwonej na cmentarz.

sks/die Welt

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »