Od zajęcia miasta przez Sowietów we wrześniu 1939 roku ludność, zwłaszcza polska, przechodziła gehennę. Kolejne deportacje i aresztowania, agresja ukraińskich sąsiadów, brutalna sowietyzacja dziesiątkowały Polaków i odbierały im siły. Sowieckie czystki dosięgały także Ukraińców. Nic dziwnego, że po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej patrzono z nadzieją na zbliżające się oddziały niemiecki. Wydawało się bowiem, że już nic gorszego nie może się wydarzyć. Trzeba pamiętać, że świadomość o dokonywanych przez Niemców na ziemiach polskich zbrodniach była niewielka co było wynikiem przede wszystkim radzieckiej polityki informacyjnej ale i powszechnej wtedy w świecie nieznajomości faktów, którymi przecież Niemcy się nie chwalili, a docierającym zza okupacyjnej granicy informacjom wielu polityków i dziennikarzy nie było w stanie lub nie chciało uwierzyć. Należy też pamiętać, że informacje podawane do wiadomości ludności w ZSRR były starannie filtrowane a oficjalnie współpraca niemiecko-radziecka trwała aż do 22 czerwca czyli dnia inwazji.
Zbliżający się pod koniec czerwca do miasta front budził nadzieję na jakąkolwiek poprawę losu, tym bardziej, że wycofujący się Sowieci w dniach 24-26 czerwca urządzili prawdziwą jatkę. W więzieniach, między innymi na w Brygidkach, na Zamarstynowie i przy ulicy Łąckiego w sposób niesłychanie barbarzyński wymordowano około 7 tysięcy więźniów co było efektem wydanego przez Berię rozkazu o likwidacji więźniów przez ewakuacją terenów zajmowanych przez Niemców. Tak opisuje masakrę więzienną Jerzy Węgierski w książce Lwów pod okupacją sowiecką 1939-1941 (s. 271-272): „Około godz. 4 rano powróciła /…/ załoga więzienia i z dwu stron otworzyła ogień z karabinów maszynowych na zgromadzonych więźniów. Niektórzy uciekający zginęli już na ulicy. Ci, których nie dosięgły na podwórzu kule, powrócili do swoich cel, do współwięźniów, którzy bali się je przedtem opuścić. Cele zamknięto, więźniom kazano ułożyć się na podłodze, nie pozwalając się podnosić, a następnie zaczęto wywoływać po trzech, czterech i rozstrzeliwać przy warkocie zapuszczonych silników samochodowych. Zwalniano z więzienia jedynie więźniów kryminalnych. Pozostający jeszcze w więzieniu przy życiu więźniowie nie dostawali już odtąd jedzenia. Tak trwało przez wszystkie dni aż do soboty. W sobotę zapadła w więzieniu cisza. Z jednej z ocalałych cel na piętrze zobaczono odjeżdżających samochodami funkcjonariuszy NKWD. Zdołano jakoś otworzyć klapę „karmuszki" - otworu we drzwiach, przez który podawano do celi jedzenie - i jakiś chudy więzień przedostał się tędy na korytarz. Otworzył drzwi swej celi i celi naprzeciwko, gdzie jeszcze pozostali żywi więźniowie. Zaczęli ostrożnie schodzić na dół. Dostali się do kuchni, gdzie w kotłach była jeszcze gorąca zupa. Potem uwolnili jeszcze zamknięte w jednej z cel siedzące tam przerażone, półnagie kobiety. Spod jakichś drzwi spływał na korytarz strumyk krwi. Gdy drzwi otwarto, oczom ukazały się ułożone w stosy ciała pomordowanych więźniów. Krew płynęła spod bramy więziennej ulicą Byka i spływała do ścieku podwórzowego po drugiej stronie ulicy, gdzie był skład żelaza. Spośród kilku tysięcy więźniów trzymanych w Brygidkach ocalało - poza tymi, którym udało się zbiec wcześniej - zaledwie około stu mężczyzn z dwu cel i garstka kobiet.” Pozostawione na dziedzińcach więziennych i w celach ciała zastali wkraczający do miasta Ukraińcy i Niemcy. Mord dokonany na więźniach posłużył natychmiast nacjonalistom ukraińskim i hitlerowcom jako pretekst do urządzenia pogromów Żydów.
Atak na Żydów rozpoczął się rankiem 30 czerwca. Obwiniano ich (nie całkiem bezpodstawnie) o współpracę z Sowietami co było pretekstem dla Ukraińców, gdyż dla Niemców wystarczającym powodem była żydowskość tych obywateli Lwowa. Do antyżydowskich działań przyłączyła się niewielka część ludności Lwowa. Wynikało to zarówno z zadawnionych konfliktów, jak i postawy części ludności żydowskiej, która przychylnie odnosiła się do rządów sowieckich. Niemałą rolę odegrało tu działanie samych Niemców, którzy, działając zgodnie z dyrektywą Heidricha z 17 czerwca nakazującą wciągnięcie ludności zajmowanych terenów do rozprawy z Żydami, świadomie prowokowali antyżydowskie wystąpienia. Heidrich napisał między innymi: „Nie należy stawiać przeszkód dążeniom do samooczyszczania występującym na nowo zajętych terenach w kręgach antykomunistycznych i antyżydowskich. Przeciwnie, należy je wywoływać, nie pozostawiając śladu; jeśli to potrzebne – intensyfikować oraz kierować na odpowiednie tory w taki jednak sposób, żeby miejscowe "koła samoobrony" nie mogły później powoływać się na rozporządzenia lub udzielone polityczne obietnice”. /Bogdan Musiał Rozstrzelać elementy kontrrewolucyjne! Brutalizacja wojny niemiecko sowieckiej latem 1941 roku, Warszawa 2001, s.227/. Badania dowiodły, że przed wkroczeniem armii niemieckiej pogromów nie było, mimo, iż część ludności miasta, przede wszystkim Ukraińcy związani z OUN, była nastawiona antyżydowsko. Świadkowie wspominali, że niedługo po pojawieniu się oddziałów niemieckich w mieście rozlepiono antyżydowskie plakaty, przedstawiające Żydów jako winowajców nieszczęść wojennych . Dość szybko doszło do rozbijania mieszkań żydowskich, Niemcy wraz z naprędce utworzoną milicją ukraińską /tzw. Siczą zorganizowaną przez Iwana Rawłykę/ oraz „ochotnikami” wywodzącymi się przeważnie z ukraińskich, ale prawdopodobnie również polskich, mętów społecznych rozpoczęli regularne polowanie na mężczyzn żydowskich, z mieszkań wygarniano całe rodziny, dokonywano grabieży, znęcano się nad kobietami i dziećmi. Część ze schwytanych Żydów pognano do oczyszczania więzień z ciał ofiar masakry dokonanej przez NKWD. Zmuszono ich też do pochówku ofiar poprzedniej masakry. Traktowano ich przy tym niezwykle brutalnie, niemiłosiernie bito, tak, że ściany dziedzińców więziennych były zachlapane krwią po pierwsze piętro. Niektórych złapanych rozstrzelano. W ten sposób pozbawiono życia kilka tysięcy ofiar. Po dwudniowej gehennie tych, którym udało się przeżyć, puszczono do domów. 2 lipca komendant miasta, generał Wintergart rozkazał przywrócić porządek na ulicach. Nie był to jednak koniec, gdyż od 4 lipca Einsatzgruppe C przystąpiła do planowej eksterminacji ludności żydowskiej miasta. Grozę budzi również fakt, że pogrom był filmowany przez specjalną ekipę filmową Wehrmachtu a następnie pokazywany w kronice Ministerstwa Propagandy Rzeszy Die Deutsche Wochenau.
Liczbę ofiar pierwszego pogromu naukowcy określają różnie. Waha się ona między 3 a 7 tysięcy. Nie jest do końca jasne czy żołnierze ukraińscy z batalionu Nachtigall brali w nim udział jako zwarte oddziały czy przyłączali się indywidualnie. Podobnie trudno ocenić udział milicji ukraińskiej oraz skład etniczny rozszalałego tłumu, umiejętnie zresztą podjudzanego przez tajniaków i członków OUN. W dniach 25-27 lipca miał miejsce drugi pogrom, tym razem starannie wyreżyserowany przez Niemców. Wkrótce ofiarami niemieckiej polityki zagłady padły kolejne grupy ludności Lwowa. 4 lipca mordem na profesorach uczelni rozpoczęła się likwidacja polskiej inteligencji /prawdopodobnie przy współudziale niektórych członków OUN/, potem przyszedł czas na osoby podejrzane o działalność antyniemiecką, a w końcu Ukraińców. Wszelkie nadzieje na polepszenie losu wiązane z wypędzeniem bolszewików zostały pogrzebane w masowych grobach.
***
Równolegle z dramatem więźniów i ludności żydowskiej miała miejsce próba powołania ukraińskiego rządu. Już 27 czerwca, w czasie ewakuacji władz sowieckich członkowie OUN próbowali zająć miasto, zostali jednak przepędzeni przez nagły powrót wojsk sowieckich. Wtedy to NKWD dokonało masakry więziennej. 30 czerwca wczesnym rankiem do miasta wkroczył wspomniany we wstępie batalion Nachtigall. Składał się on z Ukraińców (prawdopodobnie zwerbowanych spośród jeńców- Ukraińców służących w polskiej armii. Został sformowany z inicjatywy działaczy OUN z Jarosławem Stećko (desygnowanego przez Stepana Banderę na szefa rządu wolnej Ukrainy) na czele. Inicjatorzy ze współpracą z Niemcami wiązali nadzieje na proklamowanie niepodległego państwa ukraińskiego. Sformowany wiosną 1941 roku wszedł do walk po ataku Niemiec na ZSRR. Nie był samodzielny, wchodził w skład jednostki dywersyjnej Brandenburg 800, która podlegała Abwehrze. Dowództwo składało się głównie z Niemców ale na morale i psychikę żołnierzy mieli wpływ przede wszystkim działacze OUN. Należy podkreślić, że batalion nie cieszył się zaufaniem dowództwa niemieckiego, które zresztą traktowało Ukraińców czysto instrumentalnie.
Żołnierze tego właśnie batalionu jako pierwsi pojawili się we Lwowie 30 czerwca 0 4.30. Wtedy uaktywnili się przebywający we Lwowie działacze OUN i wraz z przybyłymi do Lwowa z batalionem Nachigall Jarosławem Stećko, Lwem Rebetem, Jarosławem Staruchem, Iwanem Rawłykiem, Stepanem Łenkawśkim, Dmytrem Jaciwem, Jewhenem Wrecioną, rozpoczęli przygotowania do ogłoszenia aktu odnowienia państwa ukraińskiego. Zapewnili sobie oni poparcie greckokatolickiego metropolity Andrija Szeptyckiego (wprowadzając go zresztą w błąd stwierdzeniem, że są reprezentantami wszystkich ukraińskich ugrupowań) oraz zorganizowali wymienianą już wyżej milicję ukraińską, której członkowie wzięli udział w rozgrywającym się równolegle pogromie ludności żydowskiej. Sam akt został ogłoszony w zajętej i ochranianej przez żołnierzy Nachtigall radiostacji około godziny 20. Akt odnowienia państwa ukraińskiego ogłaszał utworzenie przez OUN państwa („z woli narodu ukraińskiego”) i utworzenie tymczasowych władz na Zachodniej Ukrainie oraz zapowiadał w przyszłości ich podporządkowanie rządowi, który miał zostać powołany w Kijowie. Wezwano też do walki z ZSRR u boku Niemiec. Zgodnie z wcześniej przygotowanym dekretem Stepana Bandery na czele tymczasowego rządu stanął Jarosław Stećko (samego Stepana Banderę Niemcy zatrzymali w Krakowie). Rzecz odbyła się w obecności przedstawiciela metropolity Szeptyckiego oraz przedstawiciela armii niemieckiej. Akt odczytano w radio dodając, ku zaskoczeniu Niemców, stwierdzenie, że naród ukraiński jest gospodarzem swojej ziemi. Zdanie to, wraz z faktem ochraniania przez żołnierzy Nachtigall budynku radiostacji, stało zarzewiem konfliktu między dowództwem niemieckim a nowo powołanym rządem "Ukrajińskoj Samostijnoj Derżawy". Niemcy tolerowali jednak te wydarzenia ze względu na plany wykorzystania sił ukraińskich do walki z ZSRR oraz wyraźnie antypolską i antyżydowską postawę OUN. W odezwie do Ukraińców wydanej przez rząd Stećki znajdowało się między innymi takie zdanie: "Lachów, Żydów i komunistów niszcz bez litości, nie miej zmiłowania dla wrogów Ukraińskiej Rewolucji Narodowej". Umożliwiło ono potem obarczenie (nie całkiem bezpodstawne) częścią odpowiedzialności za pogromy lwowskie i inne zbrodnie na Zachodnie Ukrainie właśnie rządu Stećki. Okoliczność tę wykorzystali zarówno Niemcy, chociażby broniąc się powojennych procesach jak i ZSRR w powojennej propagandzie antyukraińskiej. Powołanie rządu było notyfikowane zarówno Niemców jak i ich sojusznikom ale nie został on przesz nikogo uznany (równolegle działał rząd URL z siedzibą w Berlinie, który był uznawany za legalnego reprezentanta narodu ukraińskiego). Rząd ten przetrwał do 5 lipca, kiedy to Niemcy przeprowadzili jego likwidację (żądanie odwołania aktu i rezygnacji z niepodległości zostało wielokrotnie stanowczo odrzucone przez Banderę i innych przywódców OUN) co spowodowało proces przechodzenia OUN na pozycje antyniemieckie zakończony ostatecznie w kwietniu 1942 roku na II kongresie OUN, na którym Niemcy uznano za wroga Ukrainy na równi z ZSRR.
***
Dzień 30 czerwca 1941 roku był jednym z najdramatyczniejszych w wielowiekowej historii Lwowa. Rozpoczął szereg wydarzeń, które doprowadziły miasto niemal do ruiny. Pogrom był preludium przeprowadzonej w najbliższych miesiącach całkowitej eksterminacji lwowskich i ukraińskich Żydów, nieudane powołanie rządu Stećki było początkiem końca krótkotrwałej współpracy OUN z Niemcami i pogrzebało nadzieje zarówno na odbudowę państwa ukraińskiego jak i wspólną z Niemcami walkę z Sowietami, zaogniło natomiast nienawiść polsko-ukraińską co z kolei przyczyniło się do późniejszej tragedii mordów ukraińskich na Polakach. Wkroczenie armii niemieckiej zapoczątkowało również eksterminację ludności polskiej czego dramatycznym początkiem był mord na profesorach lwowskich dokonany 4 lipca. Tragedia Lwowa składała się z sumy nieszczęść polskich, ukraińskich i żydowskich. Rachunki krzywd i zbrodni do dziś nie są zamknięte.

