Dodał, że nie wierzy już w kolejne informacje dotyczące katastrofy smoleńskiej. Monika Olejnik zapytała, co pomyślał, kiedy zobaczył tekst „Trotyl na wraku tupolewa”. – To było zaskoczenie, bo to pojawiło się w „Rzeczpospolitej”, czyli jednym z 2-3 dzienników, które uważa się za wiarygodne. Artykuł był tak napisany, że uznałem to za wysoce prawdopodobne. A jednocześnie nie mogłem zrozumieć, jak to możliwe, że czynność wykrywania materiałów wybuchowych zostało zrobione tak pobieżnie – mówił Czempiński. – Przyjmowałem to z niedowierzaniem, a rząd milczał. Za długo trwało to milczenie – ocenił.

 

Monika Olejnik pytała Czempińskiego o kilka hipotez ws. tragedii smoleńskiej. Jedną z nich był wariant wg którego bomba została umieszczona w samolocie w czasie remontu w Rosji, a ładunek pewnym momencie ładunek zostaje odpalony.– Trudno mi to sobie wyobrazić. Ten samolot był wielokrotnie badany, po powrocie z remontu szczególnie mocno, po każdej misji. To scenariusz nieprawdopodobny – skwitował Czempiński.

 

Generał odniósł się również do hipotezy Grzegorza Szuladzińskiego według której materiałem wybuchowym było 2-5kg dynamitu, a nie trotyl. – To też jest do wykrycia. To jest badane nie tylko urządzeniami, które wykrywają tego typu materiały, ale również są tam psy – tłumaczył Czempiński, odrzucając również tę teorię. - Nie ma rzeczy niemożliwych, ale to jest scenariusz nieprawdopodobny - powiedział Czempiński.

 

Wyjaśnienia Czempińskiego na zasadzie "to niemożliwe, nie ma takiej opcji, to nieprawdopodobne" bardziej przypominają słowa, czy raczej werdykty wyroczni, a nie dogłębną, rzeczową analizę eksperta. Generał swoim zachowaniem przypomina apodyktycznego dziekana z kabaretu...

 

AM/Radio Zet/Wp.pl