Ireneusz Krzemiński, socjolog z UW, uważa iż od Benedykta XVI "można oczekiwać, że będzie umiał przyznać, iż cała kultura chrześcijańska była przesiąknięta antysemityzmem, często zresztą wbrew temu, co głosił Watykan. To było przygotowanie gruntu, który wykorzystał nazistowski, niemiecki totalitaryzm." Ks. Waldemar Chrostowski, uważa natomiast, że Kościół w tej kwestii dokonał już wiele w okresie przygotowań do jubileuszu roku 2000 i potępił zjawisko antysemityzmu oraz zbrodnie Holokaustu: - O co więc chodzi? Czy o to, żeby mnożyć przeprosiny, czy o zmuszanie Kościoła do nieustannego bicia się w piersi za cudze grzechy? Wygląda na to, że niektórym środowiskom zależy, aby przeszłość Kościoła jawiła się jako okres mroczny i ponury – mówi teolog i biblista.

Jan Żaryn, historyk Kościoła, mówi, że "Kościół katolicki miał w swojej historii elementy antyjudaistyczne, tak jak judaizm ma elementy antychrześcijańskie, w tym także antykatolickie. Przeprosiny należą się więc obydwu stronom i dopiero kiedy nastąpią, będzie mógł się zacząć dialog." Zdaniem Stanisława Krajewskiego, działacza społeczności żydowskiej w Warszawie, nie chodzi o samo przepraszanie. - Chodzi raczej o zobaczenie roli ludzi i nauczania Kościoła w procesie prowadzącym do Zagłady i w samym jej mechanizmie. (...) Nie tyle zresztą chodzi o samo słowo "przepraszam", ile raczej o wyrażenie pewnej postawy. Papież pomimo potępienia zbrodni Holokaustu twierdzi, że Kościół nie jest w żaden sposób winny tej zbrodni – mówi Krajewski.

Tomasz Terlikowski, publicysta "Wprost", ma wrażenie, że oczekiwania przeprosin wynikają z tego, że Benedykt XVI jest Niemcem. Najwłaściwszym adresatem takich oczekiwań byłaby zdaniem publicysty Angela Merkel. Piotr Kaznowski, redaktor naczelny "Christianitas", dopatruje się tu niezrozumiałych oczekiwań od Benedykta XVI - przelicytowania Jana Pawła II w kwestii potępiania Holocaustu.

 

JaLu/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »