Niezawodnej specjalistce „GW” od spraw Kościoła Katarzynie Wiśniewskiej nie podoba się, że nominację na biskupa polowego ks. bp. Józefa Guzdka ks. Isakowicz-Zaleski w rozmowie z Frondą.pl określił „niebezpiecznym sygnałem”, gdyż "chyba po raz pierwszy od zawarcia konkordatu między Stolicą Apostolską a niepodległą Polską mamy tak ewidentną ingerencję władzy państwowej" w sprawy Kościoła. „Ks. Isakowicz-Zaleski wylewa łzy po ks. Sławomirze Żarskim, któremu ordynariat polowy przeszedł koło nosa, gdy na mszy 11 listopada zaatakował III RP i ubolewał nad brakiem patriotyzmu jej elit. Trudno się dziwić, że prezydent, jak nieoficjalnie wiadomo, oponował przeciwko awansowaniu ks. Żarskiego” – pisze Wiśniewska w swoim tekście.

Oczywiście, to jasne, że dla tak jednoznacznej apologetki III RP, jaką jest od samego początku „GW”, wszelka krytyka pewnych patologii, z jakimi ciągle boryka się niepodległa Polska, jest nie do przyjęcia i przy każdej nadarzającej się okazji rytualnie trzeba o tym przypomnieć. Zatem krytyka tychże patologii przez ks. Żarskiego podczas swojego kazania w dn. 11 listopada również jest nie do przyjęcia. Podobnie zresztą, jak i dla prezydenta Komorowskiego. Czy jednak dla p. Wiśniewskiej jak najbardziej do przyjęcia jest publiczne zbesztanie po Mszy św. ks. Żarskiego przez prezydenta? Ks. Isakowicz-Zaleski w rozmowie z Frondą.pl wyraźnie mówi o konkordatowej autonomii kazań duchownych i o tym, że rzeczą skandaliczną jest ingerencja i karanie za nie przez władzę państwową. To, jak rozumiem, dla p. Wiśniewskiej nie jest już tak istotne? Podobnie jak jakakolwiek refleksja nad słowami ks. Isakowicza-Zaleskiego przytoczonymi przez samą autorkę, iż ingerencja ta jest w istocie „niebezpiecznym sygnałem”, gdzie "chyba po raz pierwszy od zawarcia konkordatu między Stolicą Apostolską a niepodległą Polską mamy tak ewidentną ingerencję władzy państwowej" w sprawy Kościoła?

Ale pozostawmy to. Podobnie jak i przekonanie pani redaktor o tym, że pewnych prawd, choćby były one „tajemnicą poliszynela” - jak choćby jednoznaczne sympatie polityczne krakowskiej kurii - duchownemu wypowiedzieć nie można.

Ks. Isakowicz-Zaleski wyraźnie stwierdza, nie wchodząc przy tym w ocenę jako kapłana, a wyrażając wręcz uznanie dla jego cnót pasterskich, że głównym mankamentem mianowania ks. bp. Józefa Guzdka na biskupstwo polowe jest jego zupełny brak znajomości wojska. Ale do tych argumentów dziennikarka „GW” się już nie odnosi.

Wystarcza jej to natomiast do konstatacji, że może dzięki tej nominacji „ordynariat polowy przestanie być dworem popleczników abp. Sławoja Leszka Głódzia” i że „może to najbardziej przeszkadza krytykom bp. Guzdka”.

Otóż, pragniemy uspokoić p. Wiśniewską i zapewnić, że nie odnosimy się do „dworu popleczników abp. Sławoja Leszka Głódzia”. Chodzi nam natomiast o to, aby władza państwowa nie ingerowała w nominacje biskupie, karząc za homilie, które są związane z zagwarantowaną autonomicznością Kościoła w ramach państwa, i nie powracała tym samym do zwyczajów rodem z głębokiego PRL.

Tyle, i aż tylko tyle.

 

Robert Jankowski

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »