Zmiany dopuszczające zabijanie dzieci cudzoziemek motywowane są koniecznością dostosowania prawa aborcyjnego w Czechach do wymogów unijnych. - Obecne prawo aborcyjne z 1986 roku łamie unijne regulacje – argumentuje resort zdrowia.

Jednak argumentacja czeskich urzędników jest sprzeczna ze stanem faktycznym. – Jakie regulacje? Przecież nie ma żadnego prawa unijnego, które dyktowałoby, czy i kiedy, a także w którym kraju kobieta może usunąć ciążę. A do Czech i tak przyjeżdża dużo cudzoziemek – mówi „Rz" Lubomir Kopeček, politolog z Uniwersytetu im. Masaryka w Brnie.

Eskpert dodaje, że przy granicy z Polską od kilku lat działają kliniki, w których Polki zabijają swoje dzieci. – Od czasu do czasu pojawiają się o nich informacje w mediach. Czeskie kliniki wykonują zabiegi na większą skalę niż na przykład te za słowacką czy niemiecką granicą, bo prawo aborcyjne na Słowacji i w Niemczech jest bardziej surowe niż w Czechach – podkreśla.

Czechy są jednym z najbardziej liberalnych krajów UE w kwestii przerywania ciąży. Zabicia dziecka można tu dokonać do 12. tygodnia ciąży bez podania przyczyny, a do 24. tygodnia – z powodów medycznych (ten ostatni w ramach ubezpieczenia zdrowotnego). Kobieta w każdej chwili może się zdecydować na aborcję, jeżeli u dziecka zostaną stwierdzone bardzo poważne wady.

Restrykcje ograniczają się jedynie do wieku kobiety (co najmniej 16 lat), a także czasu, jaki musi upłynąć między kolejnymi zabójstwami (co najmniej pół roku).

Prawo nie mówi nic o cudzoziemcach, ale ministerstwo forsuje swój plan co najmniej od 2008 roku. Już wtedy twierdziło, że UE wymaga od państw członkowskich, by zapewniły taką samą opiekę zdrowotną wszystkim obywatelom Unii i Czechy powinny się z tego wywiązać.

W Czechach od 13 lipca 2010 roku rządzi Petr Neczas, uważany za jednego z najbardziej katolickich czeskich polityków.

żar/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »