Na kilka dni przed objęciem przewodnictwa Unii Europejskiej przez Czechy, Ladislav Jakl, doradca prezydenta Vaclava Klausa delaruje:

- Prezydent Klaus nie jest sceptykiem na żadnej płaszczyźnie swojej działalności. Jest optymistą, ale i realistą. Trudno też doszukiwać się w nim naiwności. Jesteśmy częścią cywilizacji europejskiej. Prezydent często mówi o Unii Europejskiej, jako organizacji mającej podwójne oblicze. Jednym z nich jest otwartość na współpracę i usunięcie granic - to jest twarz uśmiechnięta. Istnieje również drugie oblicze, przede wszystkim od czasu traktatu z Maastricht, naznaczone chęcią unifikacji i centralizacji. Vaclav Klaus wspierał zawsze pierwszą tendencję a zwalczał tą drugą (...) - mówi Jakl.

- Wspieranie suwerenności Państw, to jest wspieranie wolności osób. Wolność osoby jest zagwarantowana jedynie w ramach Państwa mającego własną Konstytucję a nie na poziomie międzynarodowej organizacji o federalnej tendencji.

- Jesteśmy przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu, gdyż jest największym krokiem od czasu Maastricht, w kierunku Europy jako super-Państwa federalnego. To nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem. Jest to problem demokracji. W czyich rękach jest ona najbardziej gwarantowana? Na poziomie organizacji międzynarodowej bądącej quasi-Państwem bez jakiejkolwiek kontroli czy przez klasyczne parlamentarne Państwo? To prawda, że Państwo ma za małe ramy, by poruszać pewne globalne problemy, ale pozostaje ramą demokracji par excellence (...).

- Vaclav Klaus nie ma wielkich ambicji, by zużytkować to przewodnictwo. Chodzi przede wszystkim, w naszych oczach, o pracę administracyjna i logistyczną. Zmieniające się często przewodnictwo Unii Europejskiej nie pozwala państwu, które akurat je sprawuje, spełniać roli politycznej.

 

oprac. MaRo/La Croix

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »