Powszechnie kojarzy się Armię Krajową jako "reprezentację Polski" w Powstaniu Warszawskim. Pan jednak pokazuje, że w walkach brali udział także Narodowe Siły Zbrojne. Dlaczego dla Pana to takie ważne?

Po pierwsze dlatego, że patrzę na najnowszą historię Polski jako na układankę z puzzli, w której wielu elementów brakuje. Jednym z takich elementów jest prawdziwa historia Armii Ludowej, dzieje Narodowych Sił Zbrojnych, czy te elementy historii Armii Krajowej, które jak działalność antykomunistyczna, przez 50 lat PRL nie mogły być prezentowane. Jako że zawsze interesowałem się Powstaniem Warszawskim, postanowiłem dodać także puzzelek w postaci działań NSZ podczas tej batalii. Jako że NSZ, bratnia organizacja Armii Krajowej, zachowywała daleko idącą autonomię przed Powstaniem, podczas Powstania także zachowała własne struktury, dlatego warto było ukazać jej udział w największej bitwie, jaką stoczyli Polacy podczas II wojny światowej.

Przed wybuchem Powstania NSZ miały jednak wielkie wątpliwości co do jego sensu. Dlaczego?

Ani Narodowa Organizacja Wojskowa, inna bratnia organizacja NSZ, bliższa ideowo im, niż AK, ani NSZ, ani część dowództwa AK, nie była przekonana do wybuchu Powstania. Na samodzielny plan mogły pozwolić sobie tylko jednostki autonomiczne, czyli NOW i NSZ. Obie chciały po ewentualnym załamaniu frontu przeć na Zachód. Ich dowództwo wyobrażało sobie, że działania wojenne mogą wyglądać wtedy jak podczas I wojny światowej, front się załamie i będzie okazja do zdobycia ziem aż do linii Odry i Nysy Łużyckiej, czyli do granicy Polski, którą już od 1940 roku postulował szeroko pojęty Obóz Narodowy. Dodatkowo istniał problem nadchodzącej Armii Czerwonej i kwestia żołnierzy, których trzeba było ewakuować. Decyzja o wybuchu Powstania została podjęta w ostatniej chwili i była dla żołnierzy NSZ dużym zaskoczeniem. Gdy już jednak wybuchło, to trzeba było dołączyć do walki.

NSZ wiedziały o godzinie "W"?

Wszystkie polskie jednostki podziemne były de facto pospolitym ruszeniem. Czasem brat był w NSZ, siostra w AK, więc jakieś domysły na temat planów wybuchu były. Zachował się zresztą fragment pamiętnika jednego z żołnierzy NSZ, w odpisie, który zauważał, że coś się w Warszawie organizuje, choć myślał, że to raczej Polska Partia Robotnicza się aktywizuje. Argumentował to tym, że pewnie gdyby to AK robiła, to by ich, czyli NSZ, zawiadomiono. Ale nie zawiadomiono, bo nie było czasu. Zresztą przecież raptem 30-60 proc. stanu jednostek akowskich przybyło na punkt zbiorczy. Część żołnierzy dowiedziało się o godzinie wybuchu Powstania np. godzinę przed terminem, albo rano. Panowała dość duża dezorganizacja.

Nie było w tym elementu konkurencji między organizacjami?

Absolutnie. Żołnierze NSZ wiedzieli o swojej odrębności, ale jednocześnie zdawali sobie sprawę z tego, że gdy wybucha Powstanie, to oni muszą brać w tym udział. Animozje między oddziałami wojskowymi istniały zawsze, także wśród oddziałów powstańczych. Nie widać jednak, aby przynależności organizacyjna odgrywała jakąś szczególną rolę.

Gdzie żołnierze NSZ walczyli podczas Powstania?

Dowództwo NSZ, które było oczywiście organizacyjnie i taktycznie podporządkowane AK, choć jednocześnie zachowywało własną strukturę organizacyjną, miało swoją siedzibę w Śródmieściu. Tutaj miał miejsce postoju dowódca NSZ w Powstaniu, płk. Spirydion Koiszewski ps. "Topór", a także zgrupowanie "Chrobry II", w skład którego wchodziła kompania "Warszawianka" i inne oddziały wywodzące się z NSZ. Oddziałki walczyły też na Powiślu. Drugi obszar to Starówka, na której walczyła licząca 1200 osób Brygada Dyspozycyjno-Zmotoryzowana. Oczywiście ona była tak samo zmotoryzowana, jak "Parasol" był spadochronowy, a dywizjon "Orląt" był motorowy.

Z jednej tylko relacji wiemy o istnieniu baterii "Kampinos" w Puszczy Kampinoskiej. W Lasach Chojnowskich i Kabackich walczył batalion im. Mączyńskiego, który później się rozwiązał i zredukował do Kompanii Leśnej im. Floriana Kuskowskiego "Szarego", czyli dowódcy "Mączyńskiego", który zginął 1 sierpnia.

Jak wyglądała aktywność żołnierzy NSZ w walkach?

Batalion Chrobry II był na froncie przez cały czas, przez 63 dni. Miał ciągłą styczność z Niemcami , ale też prowadził działalność antykomunistyczną. Na Starówce najbardziej znanym oddziałem była Legia Akademicka NSZ. Jej żołnierze byli ostatnimi, którzy opuścili 2 września Starówkę. Grupa Techniczna Brygady Dyspozycyjnej Zmotoryzowanej stanowiła zaplecze rusznikarsko-remontowe dla wszystkich oddziałów powstańczych broniących Starego Miasta. W jej warsztatach pirotechnicznych produkowano butelki z benzyną dla załogi Starówki.

 

Rozmawiał Stefan Sękowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »