„Weszliśmy w okres wielkiego nieumiarkowania” – powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. Mówiąc o zagrożeniach gospodarczych i geopolitycznych, Paweł Borys stwierdził, że „czas zapiąć pasy”.

Prezes PFR zaznaczył, że wciąż największe ryzyko dla gospodarki stwarza pandemia koronawirusa, nad którą do tej pory nie udało się zapanować. Kolejnym niebezpieczeństwem jest kryzys energetyczny odpowiadający za wzrost cen. Dalej Borys wymienił problemy w łańcuchach dostaw, wzrost stóp procentowych w USA i napięcia geopolityczne. W kwestii inflacji zaznaczył, że obecnie nie jest ona poważnym zagrożeniem, ponieważ wciąż pensje rosną szybciej niż ceny. Trudno jednak na razie ocenić, jak bardzo będzie trzeba jeszcze wyhamować gospodarkę, aby tę inflację obniżyć.

- „Trzeba zapiąć pasy! Znaleźliśmy się w punkcie zwrotnym, jeśli chodzi o gospodarkę i geopolitykę. Jest ewidentne zahamowanie globalizacji, zamiast wydłużania łańcuchów dostaw jest umiejscawianie produkcji w USA i Europie. Nie ma dominacji jednej siły, jaką były USA i pod względem technologicznym, i militarnym. Mamy technologiczną wojnę pomiędzy Chinami a Stanami przy spadku roli Europy. Mamy napięcia na Bliskim Wschodzie, te związane z Rosją czy z Tajwanem. Jest ogólny spadek bezpieczeństwa międzynarodowego. Potężny szok energetyczny wywołany wzrostami cen energii. Do tego gigantyczna rewolucja technologiczna, w której jeśli nie bierze się udziału, można szybko stracić konkurencyjność gospodarki”

- ocenił.

Podkreślił, że „lata 20. Będą okresem turbulencji”. Dla Polski natomiast okazją może być trend skracania łańcuchów dostaw.

- „O naszej pozycji zadecyduje to, na ile będziemy w stanie skutecznie reinwestować”

- stwierdził.

kak/PAP