Ich zdaniem konieczne jest takie ujęcie zagadnień bioetycznych, które sprawiłyby, że osoby LGTBQI (z każdym rokiem owo sformułowanie robi się dłuższe, i obejmuje większe ilości rozmaitych seksualnych odstępstw od normy, ale żeby nie było wątpliwości chodzi o lesbijki, gejów, transseksualistów, biseksualistów, osoby queer i interseksualne, na razie na liście brak osób panseksualnych, to znaczy odczuwających pociąg seksualny do wszystkiego, to znaczy również do przedmiotów martwych i zwierząt, ale to pewnie tylko kwestia czasu) i ich perspektywa byłaby bardziej obecna w debacie.
„Homobioetyka wymusza na nas dwojakie podejście: 1) musimy przywiązywać większą uwagę do zagadnień i tematów, które szczególnie dotyczą osób queer, a także służy im; 2) rozważając bardziej ogólne, powszechne problemy (takie, które w ogóle nie kojarzą się z problematyką homoseksualną) musimy wyobrazić sobie, jak mogą być one skomplikowane i problematyczne mogą być one dla osób queer” - oznajmiają badacze.

