To czarny dzień dla Władimira Putina. Rosyjski resort obrony poinformował o pożarze na słynnym krążowniku rakietowym Moskwa. Amerykańscy eksperci wojskowi nie mają wątpliwości, że uszkodzenie dumy Floty Czarnomorskiej to poważny problem dla rosyjskiej armii.
- „Tylko strata okrętu podwodnego zdolnego wystrzeliwać pociski balistyczne albo Kuzniecowa (jedynego lotniskowca Rosji) byłaby większym ciosem dla rosyjskiego morale i reputacji marynarki wojennej w rosyjskim społeczeństwie”
- przekonuje w rozmowie z CNN emerytowany kapitan amerykańskiej marynarki Carl Schuster.
Jego ocenę podziela zajmujący się badaniami nad wojną prof. Alessio Patalano.
- „Okręty działają z dala od centrum uwagi publicznej i rzadko są tematem wiadomości. Ale są dużymi, unoszącymi się na wodzie kawałkami terytorium państwowego i właśnie z tego powodu, gdy jeden jest stracony, bez mała okręt flagowy, uwypuklony zostaje przekaz polityczny i symboliczny, w dodatku do straty wojskowej”
- stwierdził ekspert.
O ewakuacji załogu okrętu w oficjalnym komunikacie poinformowało rosyjskie Ministerstwo Obrony. Wedle Rosjan doszło do detonacji amunicji, ale nieznana jest jeszcze przyczyna. Ukraina wskazuje natomiast, że jej siły zbrojne zaatakowały Moskwę rakietami Neptun.
kak/PAP
