Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” komentuje wypowiedzi Zbigniewa Ziobry na temat konieczności zmian w PiS. - Zgadzam się, że w kampanii były błędy, choć nie przeceniałbym ich wpływu na ostateczny wynik. Można o tym rozmawiać, można dyskutować także o reformach w partii, choć teza o autokracji w PiS i braku autokracji w PO jest śmieszna – mówi Czarnecki.
Europoseł ostro ocenia komentarze Ziobry: „W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Zbigniew Ziobro przekroczył, niestety, Rubikon, mówiąc o możliwości założenia drugiej partii. To niedopuszczalne”. Dlaczego? - Dogmatem prawicy po traumie lat 90. - a mam tu osobiste doświadczenie - gdy więcej było generałów niż żołnierzy, jest jedność. Prawicowy wyborca wybaczy wiele, ale zamachu na jedność - nigdy. A Zbigniew Ziobro ten dogmat złamał, i to jest jego katastrofalny błąd polityczny – odpowiada Czarnecki.
Zdaniem Czarneckiego, „przykład PJN pokazał, że obok PiS nie ma miejsca na inne partie”. A według europosła, wypowiedzi Ziobry zmierzają właśnie ku powtórzeniu drogi PJN. - To mi przypomina festiwal Joanny Kluzik-Rostkowskiej, gdy rodził się rozłamowy PJN. Teraz mamy tercet egzotyczny Zbigniew Ziobro - Jacek Kurski - Tadeusz Cymański, który może okazać się dla nich trójkątem bermudzkim. Ich występy to prezent dla Platformy i Palikota, bo zamiast o mordowaniu Schetyny i kompromitacji posłów elektów Palikota media mogą mówić o podziałach w PiS – mówi Czarnecki.
Na pytanie Wojciecha Szackiego, czy ewentualnie będzie za wyrzuceniem Ziobry z PiS, Czarnecki odpowiada: „Mam wrażenie, że Zbigniew Ziobro sam się chce wyrzucić”.
eMBe/GazetaWyborcza

