Przypomnijmy genezę sprawy: podczas kampanii do europarlamentu w maju 2009 roku Ryszard Czarnecki skrytykował postępowanie Lecha Wałęsy, który występował na mityngach antyunijnego ugrupowania Libertas. Wałęsa zapytany przez dziennikarzy czy rzeczywiście wziął 50 tys. euro za swój show dla owej partii odparł, że "potrafi wziąć i 100 tysięcy". A potem w studio TVN24 napadł na Czarneckiego twierdząc, że polityk PiS "nie walczył o wolną Polskę, przyjechał, kiedy Polska była już gotowa".
Czarnecki ubiegał się wówczas o reelekcję do europarlamentu, dlatego pozwał byłego prezydenta i lidera "Solidarności" w trybie wyborczym. Sąd wówczas odrzucił roszczenie polityka prawicy tłumacząc, że ... Wałęsa nie startuje w wyborach. - Co za pokrętna logika! Przecież ja startowałem, a taka wypowedź, w której Wałęsa okradał mnie z mojego życiorysu osłabiała moje szanse wyborcze - wspomina Czarnecki. - Nie miałem wyboru i wytoczyłem Wałęsie sprawę w normalnym trybie cywilnym.
Jednak w pierwszej instancji Czarnecki przegrał. Sąd wprawdzie wymienił jego zasługi dla opozycji - jak wspomina sam zainteresowany, przewodniczący składu orzekającego nawet "przesłodził" - ale jednocześnie uznał, że Wałęsa miał "prawo do swojej oceny". - Ja rozumiem, że Wałęsa mógł powiedzieć, że walczyłem za mało, albo w tej walce byłem zbyt leniwy - ironizuje Czarnecki. - Ale sąd stwierdził, że ja w ogóle nie brałem udziału w pracy opozycyjnej. Postanowiłem, że nie odpuszczę i odwołałem się.
Bogusława Szeruga, przewodnicząca składu sędziowskiego orzekającego w tej sprawie dziś w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku podkreśliła, że aktywność opozycyjna Czarneckiego w stanie wojennym jest bezsporna. Uznała, że pozwany nie miał "złej woli" wypowiadając słowa obraźliwe wobec polityka PiS, ale w niczym go to nie usrawiedliwia, gdyż osoba byłego prezydenta tak "zasłużona, szanowana i słuchana na całym świecie osoba nie może posługiwać się w debacie publicznej niesprawdzonymi informacjami".
Wałęsa ma przeprosić Czarneckiego na łamach "Dziennika Gazety Prawnej" i na jego stronach internetowych. Na razie tego jednak nie zrobi, bo jego pełnomocnik, zapowiedziała złożenie od wyroku kasacji do Sądu Najwyższego.
- To zwycięstwo prawa, sprawiedliwości i prawdy. Ten wyrok to prezent dla zwykłych ludzi, którzy działali w podziemiu, takich "Kowalskich opozycji", którzy pracowali na Lecha Wałęsę, a od których ten się później odwrócił - skomentował Czarnecki.
PSaw

