Ryszard Czarnecki: W sytuacji bardzo wyraźnej polaryzacji sceny politycznej, bardzo ostrego konfliktu między środowiskami patriotycznymi skupionymi wokół Prawa i Sprawiedliwości, wyraźnie jest widoczne, co jest po drugiej stronie. Są tu demoliberałowie, oczywiście wielu mających korzenie solidarnościowe, ale gdy chodzi o system wartości patriotycznych, to uważam, niestety, że są oni bardziej destrukcyjni niż lewica.
Dlatego nie powstanie żadna szczelina, w którą mogłaby wejść między PO a PiS nowa siła. Taka partia raczej podzieli los Palikota, który po udzielonym mu wsparciu medialnym nie odgrywa obecnie żadnej większej roli.
PiS przeżywa od dłuższego czasu ataki licznych przeciwników, ataki mediów. Nie ma jednakże pogody politycznej na powstanie i sukces nowej, konkurencyjnej wobec Prawa i Sprawiedliwości partii. Oczywiście, politycy zainteresowani takim kierunkiem mogą chcieć ją założyć, ale wyborcy na to nie pójdą. Zbyt dobrze pamiętają lekcję z lat 90., gdy partie prawicowe były rozbite, dzieliły się, a było to tylko z korzyścią dla lewicy. Wyborcy wiedzą, że jedność w obecnym czasie jest bardzo ważna.
Formalnie, partia konkurencyjna wobec PiS-u może powstać, ale nie będzie się cieszyła sukcesem. Kto w Boga wierzy i Ojczyznę kocha, nie będzie się pchał do rozbijanie jedności. Wyborcy wolą zatem oryginał od podróbki.
Oczywiście, politycy chcący opuścić PiS pod względem medialnym z pewnością mogą na jakiś czas zyskać – pamiętamy dobrze takie przykłady, czy to choćby Ludwika Dorna, czy nawet Romana Giertycha - ale po pewnym czasie zainteresowanie i hołubienie przez media się kończyło.
Pod względem politycznym odejście kilku znanych polityków i tworzenie przez nich własnego ugrupowania może w pewien sposób PiS-owi zaszkodzić, bo przez kilka miesięcy poparcie dla partii może nie wzrastać, ale na dłuższą metę tak się nie stanie.
Jeśli ktoś jest znużony zbyt długim pozostawaniem w opozycji, to niech się ocknie. Dał nam przykład na Węgrzech Viktor Orban, który po wielu latach powrócił do władzy w wielkim stylu. Takie przykłady mieliśmy również w Niemczech, czy w Wielkiej Brytanii.
Czy skorzystać na tym konflikcie może jeszcze jakaś trzecia siła? W tym wypadku – wg przysłowia, gdzie „dwóch się bije, tam trzeci korzysta” – absolutnie się to nie sprawdzi. Poparcie dla lewicy może nieco wzrosnąć, gdyż może nastąpić odpływ jej sympatyków z PO, ale nie aż tak liczący się, aby wpłynęło to radykalnie na zmiany na scenie politycznej.
Not. roja
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

