- Moim zdaniem, na tym etapie wyjaśniania okoliczności katastrofy tak powinno być – mówi "Naszemu Dziennikowi" Małgorzata Wassermann.

Rodziny ofiar katastrofy prezydenckiego Tu-154M są niezadowolone z postępów śledztwa i zakresu podawanych informacji o okolicznościach tragedii. - Sygnały płynące z mediów o postępowaniu bardzo nas niepokoją – mówi Małgorzata Wassermann. Wiedza z mediów jest na pewno inna niż wiedza z akt – podkreśla. - W pierwszych dniach po katastrofie uzyskaliśmy informacje ze strony organów państwowych, które zapewniły nas, że wszystko będzie absolutnie jawne - dodaje.

W zeszłym tygodniu w wypowiedzi dla TVP 1 córka posła Zbigniewa Wassermanna powiedziała, że podczas identyfikacji zwłok ojca w Moskwie pytano ją, po co przyjeżdżał on do Katynia i na ile wycenia ona to, co się stało.

Andrzej Melak, brat prezesa Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, który zginął w katastrofie w Lesie Katyńskim, widzi także konieczność zorganizowania się rodzin ofiar. - Ja rozmawiałem o stowarzyszeniu, żeby ktoś nas reprezentował, to warto zrobić - mówi w rozmowie z "ND". Na ten temat rozmawiał m.in. z synem śp. prezesa IPN Janusza Kurtyki. - Trzeba zorganizować się jakoś, żeby mieć mocniejszy głos - podkreśla Andrzej Melak.

Ewentualny pełnomocnik miałby wgląd w akta polskiego śledztwa. - Jeżeli chodzi o rosyjskie śledztwo, to w mojej ocenie, jeżeli nie będzie tutaj jakiegoś współdziałania z rządem polskim, to podejrzewam, że ten adwokat w Rosji nie zrobi absolutnie nic – ocenia córka tragicznie zmarłego posła PiS.

MaRo/Naszdziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »