Jak już o tym informowaliśmy rodziny ofiar smoleńskich coraz mocniej domagają się ekshumacji zwłok. Ich zdaniem pojawia się coraz więcej niejasności dotyczących poprawnej identyfikacji zwłok. – Pytanie, kto jest w trumnach, jest pytaniem zasadnym – mówi „Naszemu Dziennikowi” Beata Gosiewska. – Rodzina marszałka Putry była w Moskwie i zapamiętała numer ciała ojca, ale okazało się, że w dokumentacji, która przyszła z Moskwy, jest inny numer. Pytanie, czy są pomylone numery, czy są pomylone ciała, czy jeszcze coś innego, np. w jednej trumnie przypadkiem są fragmenty ciał różnych osób - zastanawia się wdowa po Przemysławie Gosiewskim.
„Nasz Dziennik” wskazuje również, że pojawiają się także inne niejasności. Jednej z rodzin, która na razie chce zachować anonimowość, a której przedstawiciele byli na rozpoznaniu w Moskwie, pokazywano zdjęcia, na których było widać, że zwłoki były przecinane, co wskazywałoby na sekcję. Usłyszeli jednak od Rosjan, że sekcji nie przeprowadzono. Mimo to stosowna dokumentacja została sporządzona.
TPT/NaszDziennik.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

