- Ona nauczyła nas wszystkich sposobu noszenia swego krzyża. Dała nam w prezencie własne zobowiązanie do stałego związku z Bogiem przez modlitwę. Zawsze mówiła «tak» – wspominał ojciec dziewczynki Doug Strauss w rozmowie z amerykańską agencją katolicką CatholicNewsAgency - podaje portal Ekai.pl.

Gloria zmarła 21 września 2007 w wieku 11 lat. Jej pogrzeb zgromadził ponad trzy tysiące osób. Po nim rodziny zaczęły napływać wiadomości o tym, jak świadectwo jej córki zmieniło życie wielu ludzi. Odnotowano co najmniej dziesięć przypadków przejścia na katolicyzm po poznaniu historii życia dziewczynki.

Wzbudziła ona wielkie zainteresowanie w całym kraju. Tysiące ludzi łączyło się w modlitwie o zdrowie Glorii. Modlitwy nasiliły się na początku 2007 roku, gdy stan jej zdrowia pogorszył się. Rodzina Straussów zaczęła wówczas przyjmować w swym domu dziesiątki osób, które razem odmawiały różaniec w intencji ich córki i śpiewały wraz z nią pieśni religijne.

Dziewczynka była najmłodszą z siedmiorga rodzeństwa i do siódmego roku życia rozwijała się normalnie. Wyróżniała się pobożnością. W 2003 roku Gloria została przypadkowo trafiona piłką w twarz, jednak gdy rana ustąpiła, na policzku pozostał podejrzany, niewyraźny ślad. Wkrótce lekarze stwierdzili u niej zaawansowaną postać nowotworu złośliwego – nerwiaka i dawali jej od trzech miesięcy do trzech lat życia. Dziewczynka przeszła kilka operacji i zabiegi chemioterapii.

Lekarze rozważali możliwość przeszczepienia jej komórek macierzystych zaczerpniętych z jej szpiku kostnego. W obliczu wielkiego bólu, jaki wywołuje taka operacja, zapytano jej ojca o "jakość życia" córki. Ten zapytał z kolei Glorię, jak ocenia swoją "jakość życia". Dziewczynka odpowiedziała, że ocenia ją dobrze i wyjaśniła, że dla niej taką jakością jest fakt, iż wiele osób zaczyna się modlić dzięki jej chorobie.

 

 

MaRo/Ekai.pl

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »