Przyszłość Kościoła w Ziemi Świętej będzie bardzo niepewna, jeśli nie otrzyma on wsparcia ze strony reszty Kościoła, ostrzegał wczoraj w westminsterskiej katedrze arcybiskup Twal.
Podczas spotkania, zorganizowanego przez organizację Kościół w Potrzebie, hierarcha ubolewał, że w Palestynie i Izraelu liczba chrześcijan nieustannie maleje. Obecnie mieszka ich tam ok. 10 tys., ale w ciągu pięciu lat może ich ubyć nawet połowę. Emigracji nie ograniczyła nawet niedawna wizyta papieża Benedykta XVI.
Abp Twal przypomniał, że sytuacja, w jakiej od 60 lat tamtejsi żyją chrześcijanie, nie pozostawia wielu możliwości zarobkowania. Są traktowani jak obywatele drugiej, a nawet trzeciej kategorii. Spowodowana tym emigracja uczyniła ich mniejszością, która nie może liczyć na polityczne wsparcie możnych ziomków, jak to ma miejsce w przypadku Żydów czy Arabów.
Zdaniem hierarchy chrześcijanom w Palestynie i Izraelu potrzeba całej gamy środków pomocy: modlitwy, wyrazów jedności, a także odwiedzin oraz moralnego i materialnego wsparcia.
Najprostszym sposobem wsparcia jest pielgrzymowanie do Ziemi Świętej, podczas którego należy zadbać o kontakt z miejscowymi wspólnotami wiernych. Można też lobbować na ich rzecz u polityków czy organizacji pozarządowych. Ważnym elementem solidarności Kościoła powszechnego jest doroczna zbiórka w Wielki Piątek. Zebrane w ten sposób fundusze przeznaczane są głównie na edukację oraz na pomoc dla osób, które okresowo tracą pracę wskutek nasilania się konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
Istotnym zadaniem lokalnego Kościoła jest też wsparcie dla młodych małżeństw chrześcijańskich. Abp Twal podkreślił także rolę, jaką mogą spełnić zagraniczni wolontariusze, których chętnie włącza się w realizację programów edukacyjnych, charytatywnych czy rozwojowych.
AJ/Catholicnewsagency.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

