Marta Brzezińska: W dzisiejszej „Rz” Wojciech Wybranowski dochodzi do niezwykle odkrywczego wniosku. Mianowicie, że 11 listopada „będzie gorąco”. A ja chcę Cię zapytać o to, co jako organizatorzy Marszu Niepodległości zrobiliście, żeby nie powtórzyła się sytuacja z 11.11.11?
Artur Zawisza: Działania są skierowane „do wewnątrz” i „na zewnątrz”. Jeżeli chodzi o te pierwsze, to powołana została straż Marszu Niepodległości jako formacja o charakterze porządkowym. Oczywiście, to działanie nie wynika z tego, że organizatorzy są przekonani, czy też mają poczucie winy spowodowane tym, że uczestnicy ubiegłorocznego marszu zachowywali się niewłaściwie. Uczestnicy Marszu zachowali się całkowicie właściwie, ale tak jak na przykład na pielgrzmce czy meczu potrzebna jest służba porządkowa, tak też zgromadzenie publiczne, jakim jest wielotysięczny marsz, wymaga powołania takiej służby. Z kolei, spośród działań „na zewnątrz” mogę wymienić zwracanie uwagi organom porządkowym i nie tylko, aby właściwie wypełniały swoje zadania. Przypomnę, że w ubiegłym roku zwracaliśmy się nawet do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, aby monitorowała przyjazd zagranicznych wichrzycieli. Ten apel został całkowicie zlekceważony, czego dramatyczne skutki mogliśmy później zobaczć. Tym razem także będziemy przypominać ABW o możliwych interferencjach. Kluczowe są jednak nie tylko organy porządkowe, ale także policja. Tu będziemy chcieli pełnej współpracy z policjantami tak, aby wypełniali swoją funkcję, czyli pomagali marszowi w przejściu właściwą trasą, a nie pozostawiali go bez opieki, jak miało to miejsce w ubiegłym roku. Istotne jest także to, aby być w dialogu z organizatorami innych przedsięwzięć. Natomiast nie mamy pewności, które z tych podejmowanych przedsięwzięć dojdą do skutku. Najgłośniejszym z nich był marsz prezydencki, który – jak wynika z artykułu w dzisiejszej „Rz” - jest w fazie krytycznej. Być może nawet reanimacja mu nie pomoże. Gdyby jednak do jakichś prezydenckich obchodów, innych niż czysto oficjalne, państwowe, doszło 11 listopada, będziemy chcieli, aby te marsze w sensie porządkowym nie zakłócały się. One mogą być polemiczne w sensie ideowym, czy politycznym, chodzi o to, by w sensie porządkowym nie wchodziły sobie w drogę.
Mówisz o powołaniu straży Marszu Niepodległości. Przecież rok temu taka straż również została powołana, ale kilkanaście osób w stosunku do kilkunastu tysięcy uczestników marszu to było zdecydowanie za mało. „Rz” prognozuje, że 11 listopada 2012 ulicami Warszawy może przejść nawet 60 tys. osób, czyli trzy razy więcej niż w ubiegłym roku. Może to nieco wygórowana liczba, ale co zrobicie, żeby tym wszystkim uczestnikom zapewnić bezpieczeństwo?
Ilość uczestników zależy od samych uczestników (śmiech), od nas – tylko pośrednio. My zapraszamy każdego, kto identyfikuje się z ideą niepodległości. Mogę zapewnić, że odbywają się spotkania przygotowawcze straży MN, których uczestnicy koncentrują się z jednej strony na zagadnieniach prawnych, z drugiej – zagadnieniach pierwszej pomocy. Omawiane są także kwestie techniczne, z komunikacyjnymi na czele tak, aby zachować wzajemny kontakt z różnymi segmentami straży. Przygotowania trwają, aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, że straż MN ma charakter jedynie pomocniczy w stosunku do organów publicznych. Od policji natomiast oczekujemy, aby pomagała, a nie przeszkadzała.
Powiedziałeś także, że absolutnie wszyscy uczestnicy ubiegłorocznego marszu zachowywali się właściwie. Nie do końca się z Tobą zgadzam, bo przecież doszło do – delikatnie mówiąc – przepychanek na pl. Konstytucji (od zadymiarzy jeszcze tego samego dnia jednoznacznie odcinał się Robert Winnicki - przyp. red.). Rozumiem, że trudno komukolwiek zabronić przyjścia na marsz, ale z drugiej strony wpuszczając wszystkich doprowadzicie do sytuacji takiej, jak w ubiegłym roku. Na marszu pojawią się osoby, których jedynym celem będzie nawalanka z policją, a wy nie odcinając się od zadymiarzy, weźmiecie to wszystko na swoje konto.
Podtrzumuję stanowisko, że uczestnicy marszu zachowywali się właściwie, ponieważ jak trzeba pamiętać, marsz wyszedł z pl. Konstytucji i grzecznie maszerował. To, co działo się na placu, pomijając ocenę, działo się na obrzeżach marszu, czy nawet poza nim. Marsz szedł już wtedy innymi ulicami. Z całą pewnością organizatorzy Marszu w ramach programu nie przewidują ulicznych bijatyk. W zgłoszeniu do Urzędu Miasta zgromadzenia publicznego, jakim jest Marsz Niepodległości ten element się nie pojawia.
Rozmawiała Marta Brzezińska

