Niemieckie radio przytacza opowieść Philippa Rotha, który - jeszcze jako student amerykanistyki z Moguncji - wziął udział w "Święcie Zająca", które współorganizują "Bezbożni Humaniści z Okręgu Rheinhessen". Tam Roth - po raz pierwszy - publicznie wyjaśnił przyczyny swojego wystąpienia z Kościoła. Mężczyzna tłumaczy, że nie wierzy, by istniała jakaś boska istota. - Poza tym Kościół katolicki ma bardzo negatywny wpływ na zwalczanie choroby AIDS w Afryce, dyskryminuje homoseksualistów, dyskryminuje kobiety i systematycznie kryje pedofilnych księży - twierdzi Roth.

Jak podaje Onet.pl, sceptycyzm wobec instytucji Kościoła tkwi u Phlippa Rotha jeszcze głębiej, ale tak naprawdę chłopak tylko szarżuje standardowymi antyklerykalnymi hasłami. Opowiada, że manipulowano nim i indoktrynowano go, gdy był jeszcze dzieckiem, a za przestępstwo uznaje przygotowywanie dzieci do I Komunii Świętej. Twierdzi, iż straszy się je grzechem, aby zmusić do spowiedzi. Zdaniem chłopaka, poza Kościołem można lepiej urzeczywistniać wartości humanistyczne, ponieważ tam nie ma "udawanej pobożności".

Deutsche Welle przywołuje również casus 64-letniego programisty Adalberta Duhra z Nieder-Olm. Po opuszczeniu domu przez jego dorosłe dzieci, zaczął aktywnie angażować się w życie parafii, choć przyznaje, że nie jest "potulną owieczką". Podkreśla, że aktywna wspólnota angażuje się nie tylko w akcje charytatywne, ale równiez liturgię.

Tyle, że wcale nie ukrywa swojej złości na "niechęć oficjalnego Kościoła katolickiego do reform". Chodzi o wyświęcanie kobiet, Komunię dla rozwodników czy zniesienie celibatu. Duhr nie chce jednak dokonać aktu apostazji, bo pragnie reformy wewnętrznej w kierunku "bardziej liberalnego Kościoła". Samodzielnie? Twierdzi, że chętnie porozmawiałby z osobami, które już wystąpiły z Kościoła. - Chcemy napisać do ludzi, którzy wystąpili z Kościoła, żeby się dowiedzieć, dlaczego i jakie motywy nimi kierowały. W tym celu opracowaliśmy nawet mały kwestionariusz; po prostu, żeby się dowiedzieć, co się za tymi decyzjami kryje - cytuje słowa mężczyzny Onet.pl.

Nie wiadomo jednak, dlaczego niemiecka stacja radiowa nie zapytała o opinię przedstawicieli innych środowisk katolickich, którym zdecydowanie bliżej do katolicyzmu, niż samozwańczym reformatorom, gotowym opuścić Kościół w każdej chwili. Jeżeli - jako jedyną alternatywę wobec apostazji - przedstawia się tzw. liberalny katolicyzm, nie należy udawać zaskoczenia, że świątynie będą jeszcze bardziej opustoszałe, a może nawet i katolickie tradycyjne pogrzeby ustąpią miejsca ceremoniom świeckim.

Przedstawiciele Kościoła otwartego zapominają, że "otwarcie się" nie oznacza wypraszania ludzi z Kościoła. Bo skoro duszpasterstwo  na siłę sprowadza się wyłącznie do działalności charytatywnej, to po co obstawać przy podróbie? Są przecież odpowiednie organizacje, a Ecclesia nie jest już do niczego potrzebna.

 

Aleksander Majewski