Jedną z pasji Siwca (byłego żołnierza Armii Krajowej) była historia Polski i polityka. Mężczyzna godzinami słuchał Radia Wolna Europa. "Wychowany na tradycyjnych wartościach katolickich i patriotycznych, z trudem tolerował peerelowską rzeczywistość. Przez lata na prywatnej maszynie pisał i powielał ulotki, podpisując je jako Jan Polak" - przypomina Prawy.pl.

 

Jak relacjonuje Paweł Brojek, po marcowych wydarzeniach w 1968 r. Siwiec bezskutecznie szukał kontaktu z przywódcami strajków. Kolejnym wydarzeniem, które wywarło na niego wpływ była sierpniowa agresja krajów Układu Warszawskiego (również Polski) na Czechosłowację.

 

"Prawdopodobnie już wtedy podjął decyzję, że trzeba zrobić coś, co wstrząśnie sumieniami Polaków. Na miejsce swojego dramatycznego protestu wybrał warszawski Stadion X-lecia, gdzie we wrześniu 1968 r., z udziałem najwyższych władz państwowych miały się odbyć centralne dożynki. Jeszcze przed wyjazdem sporządził testament oraz nagrał na taśmę magnetofonową antykomunistyczne przesłanie" - pisze Brojek.

 

8 września 1968 r., w czasie dożynek, Ryszard Siwiec oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił, wyrażając swój protest przeciwko totalitarnemu systemowi. Płonąc, krzyczał „Niech żyje wolna Polska” i „To jest krzyk umierającego wolnego człowieka”.

 

Siwiec zmarł kilka dni później, 12 września w Szpitalu Praskim w wyniku odniesionych oparzeń. Został pochowany w Przemyślu na zasańskim cmentarzu. Na pogrzebie pojawiły się tłumy ludzi. Był to milczący protest przeciwko komunizmowi.

 

Jak przypomina Paweł Brojek, protest został przemilczany przez wszystkie media oficjalne. Bezpośrednim świadkom zdarzenia funkcjonariusze SB mówili, że Siwiec był niezrównoważonym psychicznie alkoholikiem.

 

W 2003 r. rodzina Siwca odmówiła przyjęcia pośmiertnego odznaczenia z rąk prezydenta Kwaśniewskiego.

 

AM/Polskieradio.pl/Prawy.pl