„Kwestią raczej przesądzoną jest likwidacja Instytutu Pamięci Narodowej, jeśli dzisiejsza opozycja przejmie w Polsce rządy. Tym samym po ponad 30 latach ziści się marzenie postkomunistów i ich zwolenników, dziś ulokowanych nie tylko w Lewicy, ale w partiach mających formalnie rodowód solidarnościowy” – przekonuje na łamach portalu tvp.infp.pl Jerzy Jachowicz.

Na taki stan rzeczy, zdaniem Jachowicza, wskazuje ubiegłotygodniowa debata w Sejmie, która poprzedziła głosowanie na kandydatów na nowego członka Kolegium IPN. Była to debata wypełniona atakami totalnej opozycji na tę instytucję.

Dziennikarz przypomina, że Instytut Pamięci Narodowej został w wolnej Polsce powołany do życia, aby ujawnić zbrodnicze plany komunistów oraz autorów i realizatorów tych planów.

- „Wielu działaczy partyjnych na kierowniczych stanowiskach, rozlokowanych na różnych szczeblach władzy, począwszy od powiatowej, poprzez wojewódzką aż po centralną, byli klasycznymi przestępcami – jakbyśmy dziś powiedzieli – w białych rękawiczkach, którzy potrafili wtopić się w nową rzeczywistość, zacierając swoją przeszłość, która w demokratycznym państwie, wymagała co najmniej moralnego osądzenia. A ono, ze względu na ich kompromitującą przeszłość, którą ukrywali, dyskwalifikowała ich jako kandydatów na ważne, a czasem najwyższe stanowiska w odrodzonej Polsce”

- pisze autor.

kak/tvp.info.pl