Podczas konferencji prasowej przed spotkaniem, były premier stwierdził, że "niepokoi go obniżanie standardów demokratycznych w Polsce oraz łatwość, z jaką to się dokonuje i z jaką znajduje to w społeczeństwie, może nie aprobatę, ale takie przejście nad tym do porządku dziennego, przyzwyczajanie się do tego".

 

Mazowiecki podkreślił, że "do pewnych rzeczy nie należy się przyzwyczajać". - Nie należy się przyzwyczajać do tego, że można sobie na konferencji prasowej mówić, że dobrze by było wystrzelać część dziennikarzy z jakiejś gazety czy telewizji - dodał były premier, odnosząc się do słów reżysera Grzegorza Brauna.

 

Tadeusz Mazowiecki uważa, że "należy w takiej sytuacji zaprotestować, nie akceptować takich zachowań w środowisku dziennikarskim". Powiedział, że "opozycja i rząd powinny ze sobą współpracować", natomiast "opozycja ma prawo krytyki rządu, ale opozycja też ponosi odpowiedzialność za ogólny stan świadomości społecznej".

 

- Przedstawianie Polski jako kraju, który nie jest wolny i niepodległy, to już jest okopanie się na takich granicach, gdzie nie ma możliwości rozmowy i takie zabetonowanie jest bardzo niedobre - stwierdził Mazowiecki.

 

Były premier zaznaczył, że "opozycja w Polsce jest różna; mówimy o PiS, SLD i Ruchu Palikota". Ocenił, że "ta główna partia opozycyjna (PiS - przyp. red.) stała się partią, która uprawia, od czasu ostatnich wyborów prezydenckich, pewien rokosz wobec państwa i to jest zjawisko bardzo niekorzystne".

 


- Czas zawrócić z tej drogi, bo ona prowadzi do nikąd; oczywiście można na tych pozycjach trwać, ale strasznie szkoda czasu na ten spór, który zatruwa społeczeństwo i zatruwa życie publiczne - mówił Mazowiecki.

 

AM/tvn24.pl