2013 w polskim kinie, patrząc już na sam początek roku, zapowiada się obiecująco. Już jutro, 4 stycznia, na ekrany wchodzi film Katarzyny Rosłaniec. Reżyserka wstrząsających „Galerianek” po raz kolejny podejmuje się niełatwej próby sportretowania młodego pokolenia Polaków (czego ostatnio często, z lepszym bądź gorszym skutkiem, podejmują się polscy reżyserzy – wystarczy wspomnieć choćby porażającą „Salę samobojców” czy „Jesteś bogiem”).

 

Tym razem bohaterką Rosłaniec jest 17-letnia Natalia, która zostaje mamą. Chce mieć dziecko, bo... fajnie jest mieć dziecko, a większość gwiazdeczek, takich jak Britney Spear, ma już swoje pociechy. Pytanie, dlaczego w tak młodym wieku...

 

Po kontrowersyjnym debiucie, polska reżyserka Kasia Rosłaniec dzieli się z nami swoim niepokojącym i szczerym spojrzeniem na kwestie nastoletnich ciąż” - napisał o „Bejbi blues” Todd Brown z Twitch. W roli głównej zobaczymy młodą, i nieźle zapowiadającą się, Magdalenę Berus, ale na ekranie nie zabraknie też gwiazd dużego formatu, takich jak Danuta Stenka, Jan Frycz, Katarzyna Figura czy pnący się po szczeblach kariery Mateusz Kościukiewicz (choć jego kreacja w „Bez wstydu” nie była urzekająca).

 

Tymczasem w kinach już od 28 grudnia można zobaczyć thriller Macieja Żaka „Supermarket”. Przyznaję, do wyprawy do kina zachęciła mnie przede wszystkim rola Mariana Dziędziela (fascynuje w każdym filmie, w jakim tylko się pojawia). Przyciągają również takie nazwiska, jak Izabela Kuna, Tomasz Sapryk czy – osobiście kojarzący mi się z rolą aspirującego gangsterka Cygi z „Odwróconych" - Wojciech Zieliński. Data premiery – jak zapewniał Żak – nie była przypadkowa. Akcja filmu dzieje się bowiem 12 godzin przed Sylwestrem. Prosta konwencja (akcja dzieje się praktycznie w jednym miejscu i zamyka się w dwunastu godzinach) kryje za sobą, może nie tyle skoplikowany, co tragiczny bieg wydarzeń.

 

Małżeństwo Wareckich, wracając autem do domu, zatrzymuje się przy przypadkowym supermarkecie. On idzie kupić alkohol, ona zostaje w samochodzie, ale kiedy na chwilę wychodzi, złodzieje kradną im akumulator. W tym momencie rozpoczyna się fatalny bieg zdarzeń, nieuchronnie prowadzący do tragicznego finału. Warecki wraca do supermarketu po akumulator, żona zostaje w aucie. Czeka. Mąż nie wraca przez długie godziny. Okazuje się, że w sklepie też już go nie ma. Co się z nim stało?

 

- W filmie "Supermarket" mamy sytuację wręcz kafkowską, że nagle, poprzez narastanie pewnych zdarzeń, świat przestaje być wygodny dla bohaterów, a tym samym i dla nas - powiedział reżyser thrillera, Maciej Żak. Przyznaję, trochę infantylnie brzmią pytania o niebezpieczeństwo, które może na nas czyhać za drzwiami wielkopowierzchniowych sklepów, ale przecież zbiegi tragicznych wypadków się zdarzają. Polecam, tym bardziej, że „Supermarket” nieźle trzyma w napięciu i dowodzi, że w Polsce można robić dobre thrillery.


Gdyby komuś było mało kina z dreszczykiem, za tydzień na ekrany wchodzi „Sęp” Eugeniusza Korina. Film niezwykle obiecujący – zapowiadany jako polska odpowiedź na „Infiltrację” Martina Scorsese. Producenci obrazu już od dawna deklarują, że film zaprezentuje jakość, jakiej polskie kino jeszcze nie widziało. Fakt, już sam zwiastun dowodzi, że „Sęp” pod względem technicznym będzie doskonały. Twórcy położyli nacisk nie tylko na wysoką jakość zdjęć, ale i gwiazdorską obsadę – na ekranach zobaczymy rewelacyjnego Michała Żebrowskiego i – coraz lepszego po rolach w „Oficerze”, „Katyniu” czy „Świadku koronnym” - Pawła Małaszyńskiego, ale także Piotra Fronczewskiego, Andrzeja Seweryna, Andrzeja Grabowskiego, Annę Przybylską czy Daniela Olbrychskiego.

 

O czym jest „Sęp”? Fabuła zawiązuje się w momencie, kiedy w centrum Europy zaczynają znikać ludzie, a śledztwo w tej sprawie trafia w ręce Sępa – policjanta, który wydaje się pozbawiony uczuć. Kiedy pozna Nataszę, da się uwikłać w niebezpieczną grę pełną namiętności i niedopowiedzeń.

 

Początek roku 2013 to gratka przede wszystkim dla amatorów dobrego, męskiego kina akcji. Za niecały miesiąc (premiera jest zapowiedziana na 1 lutego) na ekrany wejdzie „Drogówka” Wojciecha Smarzowskiego. Wspomnienie poprzednich dzieł reżysera („Wesele”, „Dom zły” czy ostatnio „Róża”) każe nam spodziewać się czegoś naprawdę mocnego. „Weźcie najbardziej zdegenerowanych typów z „Pitbulla” Patryka Vegi, i pomnóżcie przez dwa. Dodajecie do tego program „Uwaga pirat”, a otrzymacie jedynie fragment nowego dzieła Smarzowskiego” - napisał na portalu Wnas.pl mój redakcyjny kolega Łukasz Adamski.

 

Zapowiada się ostra jazda bez trzymanki, bo w filmie Smarzowskiego zło czai się na każdym kroku: wszyscy kradną, piją i kłamią, a mając choć trochę władzy – gnoją innych. Dlaczego więc inaczej miałoby być w policji?

 

Bohaterami „Drogówki” Smarzowskiego jest siedmiu policjantów, których łączy nie tylko praca, ale także wspólne interesy. W tajemniczych okolicznościach ginie jeden z nich i ich pozornie poukładany świat całkiem się zmienia. O morderstwo zostaje oskarżony jeden z kumpli, a próbując oczyścić się z zarzutów odkrywa przestępstwa na wielką skalę na najwyższych szczytach władzy. Banał? Niekoniecznie. Smarzowski, wychodząc od obrazu polskich policjantów, próbuje pokazać głębiej skalę zginilizny i choroby, jaka toczy III RP.

 

Nie wiem, jacy będą bohaterowie Smarzowskiego. Czy wszyscy będą źli, pokazani jednostronnie? Czy nie będzie to zbyt uproszczony obraz, w którym wszystko jest tylko albo czarne, albo białe? O tym przekonamy się już 1 lutego, ale już teraz, z pewnością można powiedzieć, że aktorsko „Drogówka” będzie kapitalna. Tradycyjnie już u Smarzowskiego zobaczymy kapitalnego Mariana Dziędziela czy znanego z poprzednich filmów reżysera „Domu złego” Arkadiusza Jakubika. Na ekranie pojawi się także numer jeden jeśli chodzi o polskich aktorów ostatnich miesięcy, Marcin Dorociński oraz coraz lepszy Bartłomiej Topa, a także Izabela Kuna i Agata Kulesza.

 

Początek roku 2013 zapowiada się więc w polskim kinie niezwykle obiecująco. I choć, nie licząc „Bejbi blues” będą to mocne, męskie filmy, po prostu nie mogę doczekać się ich premier. Mam nadzieję, że po takim starcie dalsza część roku także przyniesie filmy, na które będzie się czekać z tak zapartym tchem, jak na „Sępa” czy „Drogówkę”.

 

Marta Brzezińska