W 1960 roku co najmniej 200 z 2450 pracowników wywiadu RFN służyło wcześniej w narodowosocjalistycznym aparacie terroru - wynika z akt niemieckiej Federalnej Służby Informacyjnej (BND), które opisuje czwartkowy "FAZ".

Dokumenty dotyczą wewnętrznego dochodzenia, które przeprowadził w latach 60. specjalny wydział wywiadu RFN, nazwany Organisationseinheit 85. Gazeta uzyskała wgląd w dokumenty, zgromadzone przez Centralę Ścigania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu.

W połowie lat 60. BND pozbyła się kilkudziesięciu byłych funkcjonariuszy Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), Gestapo, Służby Bezpieczeństwa (SD) i Tajnej Żandarmerii Polowej ze względu na udowodniony udział w nazistowskich aktach przemocy.

Na denazyfikację zdecydowano się po kompromitującej sprawie zdemaskowanego podwójnego agenta Wernera Felfe, który szpiegował dla ZSRR. Podczas procesu ujawniono, że Felfe i jego wspólnik Johannes Clemens pracowali do 1945 roku dla RSHA. Padły pytanie, jak wielu byłych nazistów jest jeszcze w BND.

W 1961 roku ówczesny szef wywiadu Reinhard Gehlen powierzył wewnętrzne dochodzenie wtedy 32-letniemu Hansowi-Henningowi Crome. W ciągu dwóch lat Crome przesłuchał 146 pracowników BND, którym udowodniono zbrodniczą przeszłość.

Według Cromego szef BND Gehlen nie chciał niczego wiedzieć o prowadzonym dochodzeniu, "bo ludzie ci zostali zwerbowani na jego odpowiedzialność". Śledztwo dotyczyło tylko tych, którzy służyli w jednostkach pod rozkazami Heinricha Himmlera. Byli żołnierze Wehrmachtu i zwykli członkowie SS nie byli kontrolowani.

Jak pisze "FAZ" końcowy raport Hansa-Henniga Cromego i jego współpracowników zawierał zarzut, że BND przez wiele lat patrzyła przez palce na zbrodniczą przeszłość wielu swych funkcjonariuszy. Przez czterdzieści pięć lat raport leżał zamknięty w szafie pancernej, dopiero niedawno na jego odtajnienie zdecydował się szef wywiadu Ernst Uhrlau.

Crome twierdzi, że w trakcie swej późniejszej pracy w BND zdarzyło mu się spotkać kilka osób, które wcześniej przesłuchiwał. Ze służby w wywiadzie zwolniono 71 osób ze względu na uwikłanie w zbrodnie narodowosocjalistycznej. Według "FAZ" jeszcze mniej spraw znalazło finał przed sądem, a wielu z tych, których oskarżono, zostało uniewinnionych.

 

MaRo/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »