Jarosław Gowin w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" opowiada o projekcie ustawy bioetycznej, który przygotował razem z grupą ekspertów. Oto najważniejsze kwestie poruszone w rozmowie:

 

Zarodki nadliczbowe:

 

- To dla mnie kluczowy punkt ustawy. Moim zdaniem, tworzenie zarodków nadliczbowych i zamrażanie ich jest nieludzkie. To instrumentalne traktowanie człowieka. Po drugie, w praktyce większość tych embrionów albo jest niszczona, albo trzymana w nieskończoność, co oznacza że po iluś latach obumierają. Proponujemy metodę stosowaną w Niemczech polegającą nie na zamrożeniu zarodków, tylko na zamrażaniu komórek jajowych, które następnie są rozmnażane i zapładniane. W takim zabiegu zamrażania komórek nie widzę niczego nagannego moralnie.

 

Adopcja embrionu:

 

- Dla mnie embrion jest człowiekiem i tutaj powinny obowiązywać analogiczne procedury jak przy adopcji dzieci już urodzonych. Potępiając postulat wprowadzenia prawa do adopcji embrionu de facto wyrażalibyśmy zgodę na ich śmierć.

(...)

- Pani minister Radziszewska proponuje rozwiązanie francuskie polegające na tym, żeby dostęp miały wszystkie pary heteroseksualne, które udokumentują leczenie niepłodności, które trwa około 2 lat. To rozwiązanie uważam za gorsze, ale będziemy o tym rozmawiać. Natomiast niedopuszczalne jest dla mnie przyznawanie prawa do zapłodnienia in vitro samotnym kobietom. Pomijam już fakt, że to jest furtka dla przyznania tego prawa związkom homoseksualnym.

 

Selekcja embrionów (diagnostyka przedimplantacyjna):

 

- To, moim zdaniem, forma eugeniki. Lepsze bierzemy, a gorsze zabijamy. Jak w starożytnej Sparcie, gdzie słabsze niemowlęta zrzucano ze skały. Ustawa dopuszcza badanie zarodka tylko pod warunkiem, że służy ono leczeniu tego zarodka. Wykluczamy natomiast ich selekcję.

 

Refundacja in vitro:

 

- Z politycznych względów postulat refundacji wydaje mi się uzasadniony. To element trudnego kompromisu politycznego, który trzeba wokół ustawy zbudować. Ale ten kompromis ma też wymiar moralny. Refundowanie zapłodnienia in vitro byłoby skrajnie niemoralne w dzisiejszej sytuacji braku regulacji prawnych. Gdy wprowadzimy regulacje, które chronią życie i godność embrionu ludzkiego, to ułatwienie dostępu do tej procedury ludziom, których na to nie stać, przestaje budzić moje wątpliwości moralne.
(...)

- Czym innym jest ustawa o ochronie embrionu ludzkiego, a czym innym jest kwestia finansowania. Tych dwóch rzeczy nie należy mieszać.

 

Brak odszkodowania za „złe urodzenie”:

 

- Inspiracją do podjęcia tego tematu była sprawa Alicji Tysiąc. Do końca życia nie otrząsnę się z moralnego szoku, że matka może procesować się o odszkodowanie z powodu tego, że urodziła dziecko. W zamian chcemy zwiększyć pomoc państwa dla rodzin zmagających się z wychowaniem dzieci o dużym stopniu niepełnosprawności.

 

Tzw. testament życia, terapia uporczywa:

 

- Nie ma tu jasnych regulacji. Praktyka jest taka, że ze względu na obawę przed ewentualnymi zarzutami lekarze na ogół prowadzą terapię uporczywą do końca. Konwencja bioetyczna obliguje Polskę do podniesienia standardu, jeżeli chodzi o prawo pacjenta do wyrażania zgody na to. Dotyczy to również stanu umierania.

(...)

- Chcę od razu powiedzieć, że za uporczywą terapię nie uznajemy podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, łagodzenia bólu, karmienia czy nawadniania.

 

Testament życia będzie miał dwie formy - łagodniejszą i ostrzejszą. Łagodniejsza forma dotyczy sytuacji, w której pacjent na piśmie składa oświadczenie, że nie życzy sobie podejmowania wobec niego jakichś działań medycznych w przypadku gdyby znalazł się w sytuacji agonii i nie był wtedy w stanie wyrazić swojej woli. W takim przypadku lekarz powinien się kierować tą wolą pacjenta, ale nie musi. Jeżeli uważa, że dla dobra pacjenta powinien jednak prowadzić działania, których pacjent nie akceptuje, to naruszenie woli pacjenta jest niekarane.

Ale proponujemy też rozwiązanie bardziej ostre, gdy ktoś poinformowany przez lekarza, że jest nieuleczalnie chory, zgłasza w centralnym rejestrze biomedycznym, że nie życzy sobie podejmowania pewnego typu działań w stosunku do siebie. W tym przypadku lekarze będą zobowiązani do respektowania woli pacjenta. Chciałbym przy tym pokreślić jedną bardzo ważną sprawę. Testament życia upoważnia lekarza do tego, żeby nie podejmować pewnych form terapii. Natomiast nie upoważnia do zaprzestania terapii już podjętej. Nie będzie tak, że pacjent jest podłączony do aparatury i w pewnym momencie chce, żeby go odłączono, a lekarze akceptują jego wolę. To byłaby już forma eutanazji.

 

Kilka myśli Jarosława Gowina:

 

- Żyjemy w społeczeństwie pluralistycznym. Prawo nie może odzwierciedlać nauczania jakiejkolwiek wspólnoty religijnej, nawet tak głęboko zakorzenionej w polskiej tradycji, tak większościowej, jak Kościół katolicki. W społeczeństwie pluralistycznym regulacje spornych kwestii światopoglądowych są zawsze efektem jakiegoś kompromisu społecznego.

 

- Moje propozycje w sprawie in vitro są znacznie bardziej zgodne z nauczaniem Kościoła niż ustawa antyaborcyjna. Tamten kompromis został zaakceptowany przez Kościół, który wielokrotnie występował w jego obronie. Tym bardziej trudno mi zrozumieć tak silny opór części środowisk katolickich wobec mojego projektu ustawy.

 

- To wszystko jest bardzo precyzyjnie uregulowane w dyrektywach UE. One pod tym względem są naprawdę dobrze przemyślane. Polska jest zobowiązana do tego, żeby się stosować do tych dyrektyw.

 

Oprac. aj/Rz

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »