Najwięcej czasu poświęcono ogólnej diagnozie sytuacji gospodarczej, ale najbardziej ożywiona debata wywiązała się w trakcie omawiania propozycji podatkowych PiS.
Za podjęciem prac nad zupełnie nowymi ustawami podatkowymi opowiedział się Marek Zuber. Jego zdaniem, trudno połapać się w obecnych nawet ekspertom. Skrytykował jednak propozycje PiS wprowadzenia podatku bankowego i podatku od sieci handlowych. Według niego takie podatki zostaną w całości lub prawie w całości przerzucone na klientów.
Z argumentacją Zubera nie zgodził się prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak z Rady Polityki Pieniężnej. Zaznaczył, że jeśli propozycja PiS dotycząca wprowadzenia podatków bankowego i od sprzedaży detalicznej miałaby zmniejszyć deficyt budżetowy, to należy te podatki wprowadzić.
Prof. Witold Modzelewski podkreślił, że Polsce potrzebne jest uchwalenie nowej ustawy o podatkach dochodowych, tak żeby nie funkcjonowała ona w interesie prywatnym. - To zagwarantuje wyższe wpływy do budżetu - ocenił. - Obecne ustawy się zestarzały, są do niczego. Nie brońmy ich. Zróbmy to od początku. Trzeba zacząć od nowej ustawy - tłumaczył i apelował do polityków o porozumienie ws. nowego prawa podatkowego.
Zdaniem społecznego doradcy prezydenta, prof. Jerzego Osiatyńskiego, w systemie podatkowym sprawą krytyczną są definicje kosztów i przychodów. Osiatyński ocenił, że w propozycjach PiS nie ma żadnej, nawet drobnej rewolucji w tej kwestii. - W tych propozycjach, o ile je znam, nie widzę zasadniczych różnic w definicjach przychodów i kosztów - mówił.
Z kolei ekonomista Ryszard Bugaj wskazał, że polski system podatkowy bezprecedensowo nisko obciąża wysokie dochody i nie ma drugiego kraju w Europie Zachodniej, który opodatkowywałby je tak nisko. Jego zdaniem należałoby to zmienić.
Prof. Stanisław Gomułka wskazywał, że zgodnie z wyliczeniami PiS zgłoszone przez tę partię propozycje generują stosunkowo niewielki wzrost przychodów, rzędu 11 mld zł. Postulował więc wskazanie, ile da zasadnicza zmiana w systemie, o której mówi PiS. Wiceprezes PiS Beata Szydło odparła, że wzrost przychodów rzędu 11 mld zł powinien nastąpić tylko w pierwszym roku działania nowego systemu podatków CIT i VAT oraz po wprowadzeniu takich zmian jak podatek bankowy i od hipermarketów. Zakładamy, że w kolejnych latach część dochodowa będzie sukcesywnie się powiększała - tłumaczyła Szydło.
Z kolei prezydent Centrum im. Adama Smitha, Robert Gwiazdowski przez półtorej minuty odczytywał dwa skomplikowane artykuły z projektów podatkowych proponowanych przez PiS, przepisów przejściowych. Ekspert na koniec zapytał Jarosława Kaczyńskiego, czy cokolwiek z tego zrozumiał i dlaczego chce, żeby jego wyborcy musieli to zrozumieć.
- Przepisy przejściowe są najbardziej skomplikowane i to jest siła wyższa - zripostował Kaczyński dodając, że w wypowiedzi Gwiazdowskiego odnajduje pewien element demagogii. - Nie jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, by wszystkie przepisy prawne, w szczególności przejściowe, w tak skomplikowanej materii jak podatki były proste. Tak niestety uczynić się nie da - powiedział szef PiS.
AM/Money.pl

