Bóg nie ma być dla nas jedynie „Ojcem” w sensie przenośnym, ale Kimś, w Kogo trzeba się wsłuchać i przyjąć Jego wolę. Pełny sens tajemnicy naszego rodzenia się w Chrystusie ukaże się dopiero po Jego śmierci i zmartwychwstaniu.
Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? (Mt 12,48).
Pan Jezus wprowadza zupełnie inne więzi bliskości rodzinnej. Dotychczasowe więzi krwi przestają mieć swoje znaczenie. Prawdziwa więź pomiędzy ludźmi tworzy się przez ich więź z Bogiem. Wcześniej uczył uczniów się modlić słowami: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie…”. Dzisiejsza scena z Ewangelii ukazuje, jak poważnie traktował te słowa. Bóg nie ma być dla nas jedynie „Ojcem” w sensie przenośnym, ale Kimś, w Kogo trzeba się wsłuchać i przyjąć Jego wolę. To, co się dokonuje w takiej relacji, lepiej Pan Jezus wypowiada w 15. rozdziale Ewangelii według św. Jana, kreśląc obraz winnego krzewu i latorośli. Prawdziwą więź życia daje wsłuchanie się w słowo i pójście za nim.
Nie przypadkiem w przypowieściach Pan Jezus przyrównuje słowo do ziarna. Ono zawiera w sobie dynamizm życia. My w tym porównaniu jesteśmy glebą. Nasze naturalne narodzenie i wychowanie przez rodziców stanowią podłoże prawdziwego rodzenia się do życia. Pan Jezus bardzo konsekwentnie podejmuje taką perspektywę i nieustannie wskazuje na potrzebę nowego narodzenia się. Przy czym to nowe narodzenie wymaga naszego wyboru, zawierzenia i konsekwencji w życiu.
W pierwszym czytaniu z Księgi Wyjścia mamy opis, jak wybawił Pan Izraela z rąk Egipcjan. I widzieli Izraelici martwych Egipcjan na brzegu morza (Wj 14,30). Przez wyzwolenie od śmierci Bóg nabył Izraela na swoją własność. On stał się w ten sposób Jego ludem. Podobnie dzieje się w naszym życiu przez chrzest, który sakramentalnie wyraża nasze wyzwolenie od grzechu przez śmierć Chrystusa(wylanie krwi), a tym samym nabycie nas dla Boga. Sam chrzest powinien być świadomym przyjęciem tej tajemnicy, ciągle świadomie podejmowanym i przez zawierzenie stale w życiu potwierdzanym. Chrzest jest momentem wejścia do nowej rodziny.
Pełny sens tajemnicy naszego rodzenia się w Chrystusie ukaże się dopiero po Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Dał życie za nas, aby nas wyzwolić z niewoli grzechu, i w ten sposób „wykupił nas” od śmierci. W ten sposób „nabył nas na własność” Bogu. Wszystko to jednak staje się rzeczywistością w nas, gdy to przyjmujemy. Przez zawierzenie nasze nowe życie i przez to udział w nowej rodzinie stają się rzeczywistością. Tak, powoli. przez słuchanie Jego słowa i pójście za Nim, stajemy się coraz bardziej członkami Jego Ciała.
Włodzimierz Zatorski OSB | Jesteśmy ludźmi
