„Newsweek” już na okładce przekonuje (powołując się na Stephena Hawkinga), że „Boga nie ma”. Sam tekst jest nieco bardziej umiarkowany, a jego autor, choć wyraźnie w Boga nie wierzy (jeśli jest inaczej przepraszam Tomasza Stawiszyńskiego) uznaje, że wprawdzie dowodów na istnienie Boga nie ma, ale i dowód na nieistnienie najmocniejszy nie jest. Okładka jednak jest całkowicie jednoznaczna: Boga nie ma, a zamiast oblicza Bóg Ojciec ma wyrwaną dziurę… Czyli symbolika całkowicie jednoznaczna.
Odpowiedzią na ten przekaz jest zaś okładka tygodnika „Wprost”. A na niej dwie dziewczynki (swoją drogą ciekawe, dlaczego akurat dziewczynki, bo mam wrażenie, że jednak zdecydowana większość młodzieży wybiera seks zwyczajny, tradycyjny męsko-damski, a nie damsko-damski), dość obleśne zresztą, obściskują się za piersi. A pod spodem podpis „Prawdziwe życie naszych dzieci”, i uzupełnienie „Seks, narkotyki, alkohol, przemoc”. Obraz i tekst na tyle mało mnie zachęciły, że jakoś nie sięgnąłem po kolejny tekst dla starszych panów, co się chcą popodniecać tym, co robią nieletni w swoich domach.
Ale naszła mnie od razu refleksja. Otóż obie te okładki powinno się oglądać razem. Jeśli bowiem Boga nie ma, jeśli nie ma głębszego sensu życia, jeśli nie ma zmartwychwstania, to daremna jest nie tylko wiara, ale i moralność. Jeśli nie ma Boga, jeśli Stephen Hawking ma rację, to pozostaje nam tylko „seks, narkotyki, alkohol i przemoc”, by zakryć przerażający absurd życia, bezsens istnienia i strach przed umieraniem. Prosta konsekwencja jest taka, że jeśli uwierzysz, że Boga nie ma, zaczynasz żyć (a przynajmniej nie masz powodów, by żyć inaczej, choć czasem zdarza się działanie odwrotne) tak, jak pokazuje to okładka „Wprostu”. Bo – jak przed laty pisał Fiodor Dostojewski – „jeśli Boga nie ma, to wszystko nam wolno”.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

