- Jeżeli ktoś wyraża uczucia pozytywne i nikogo nie obraża, to dlaczego mu tego zakazywać? - zastanawia się były reprezentant Polski w piłce nożnej. - Dziwię się, że to komuś przeszkadza. Takie gesty są obecne w piłce nożnej od lat i nigdy nie przeszło mi przez myśl, że to jest jakiś problem – dodaje były zawodnik Widzewa Łódź i Legii Warszawa.

Sportowiec tłumaczy, że emocje nie zawsze da się kontrolować, a piłkarze okazują swoją radość ze strzelenia bramki w bardzo różny sposób. - Każdy wiarę przeżywa na swój sposób i jeżeli ma potrzebę podziękować Bogu podczas meczu, to inni powinni to uszanować – uważa Citko. I dodaje, że nie jest hipokryzją, iż ci sami piłkarze, którzy po strzeleniu bramki czynią znak krzyża, także brutalnie faulują. - Podczas gry towarzyszą nam zawsze emocje i pod ich wpływem czasem popełniamy błędy. Najważniejsze jest jednak, że po meczu potrafimy sobie podziękować i przeprosić za to, co było na boisku – mówi.

35-letni wychowanek Jagiellonii Białystok rozegrał w reprezentacji Polski 10 meczy i strzelił 2 bramki. W sezonie 1996/1997 występował z Widzewem Łódź w Lidze Mistrzów, rozgrywając 6 spotkań i zdobywając 2 bramki. Redakcja Tygodnika "Piłka Nożna" wybrała go "Odkryciem Roku 1996". W 2007 roku zakończył karierę sportową. Należał do wspólnoty Ruchu Światło-Życie.

 

sks/Rzeczpospolita

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »