W rozmowie, na antenie Radia Zet, odnosząc się do rocznicy katastrofy smoleńskiej Cimoszewicz stwierdził, że Władimir Putin jest "bezwzględnym graczem politycznym", ale Rosja nie miała interesu w zamachu na prezydenta Polski.

- Na czym miałaby polegać korzyść Putina ze śmierci Lecha Kaczyńskiego, który po paru miesiącach przegrałby wybory? - pytał senator w rozmowie z Moniką Olejnik.

Jako uwiarygodnienie swojej tezy Cimoszewicz podał przykład z Ameryki. Od początku lat 60., kiedy Amerykanie chcieli zabić Fidela Castro, w światowej polityce nie było przypadku udowodnienia zamachu na przywódcę innego państwa.

- Nigdy nie można wykluczyć ujawnienia takiego spisku, a ujawnienie go byłoby druzgocące dla państwa i polityków odpowiedzialnych za coś takiego. Jaki byłby sens to robić? Ja nie widzę żadnego - stwierdził Cimoszewicz.

- Może zemsta za Gruzję? - pytała Olejnik.

- Jaka zemsta? Za jaką Gruzję? Kaczyński przyjechał walczyć, gdy rozejm był już zaakceptowany nie tylko w Moskwie, ale również przez Saakaszwilego. To było nieporozumienie. Rosjanie wygrali Gruzję, więc za co mieliby się rewanżować? To wszystko to rozumowanie całkowicie nielogiczne, zawieszone w próżni - odpowiedział Cimoszewicz. Polityk nie podał jednak źródła potwierdzającego autentyczność nieznanego dotąd twierdzenia.

Ab/gazeta.pl