Według Cimoszewicza, "jeżeli nawet przyjąć założenie, że zachował się niemoralnie i bezprawnie, to powinno to być podstawą do odsunięcia go od pełnienia funkcji kierowniczych".

 

- Natomiast nie należy marnować jego, zdaje się niekwestionowanego, wybitnego talentu zawodowego - podkreślił polityk.


Cimoszewicz zapewnił, że "respektuje wyrok sądowy i nie chce polemizować z sędzią". - Ale ja mam pewne trudności z zaakceptowaniem stwierdzenia, że brał łapówki w sytaucji, gdy nie udowodniono mu, że uzależniał wykonywanie swoich czynności zawodowych od korzyści majątkowych - powiedział senator.

 

Po czym dodał: - W całej sprawie nie jest problemem sędzia Tuleya z bardziej czy mniej niewyparzonym językiem. Problemem jest to, jak zachowuje się tajna służba specjalna, jak traktuje ludzi, jak ich przesłuchuje, jak zdobywa informacje - powiedział były premier.

 

Cimoszewicz odniósł się też do słów sędziego Igora Tulei, który uzasadniając wyrok porównywał działania CBA do czasów stalinowskich. - W sposób zupełnie oczywisty można udowodnić, że w czasach stalinowskich było więcej okrucieństw i zbrodniczego zachowania. Ale to nie powinno nas prowadzić do wniosku, że powinniśmy przez palce patrzeć na bezprawie współczesne. To bezprawie toczy się w państwie demokratycznym, współczesnym - podkreślił senator.


I dodał: - O tamtym musimy pamiętac z powodów moralnych, bo trzeba wyciągać lekcję z historii, ale musimy rozmawiać też o tym co się dzieje dziś - zauważył Cimoszewicz.

 

Tak, Mirosław G. powinien pozostać lekarzem, a Włodzimierz Cimoszewicz premierem. Pan senator, odnosząc się do słów o stalinizmie, mówi, że powinniśmy wyciągnąc lekcję z historii. Cimoszewicz pewnie już to zrobił. W końcu teraz należy do SLD, a nie PZPR...

 

AM/tvn24.pl