Niemcy mogą nieco odetchnąć: Według wszelkich prognoz w tym roku przybędzie do nich mniej nielegalnych imigrantów, niż w roku ubiegłym. Szef ministerstwa spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere poinformował, że w tym roku napływ uchodźców jest dalece mniejszy, a praca niemieckich urzędów zajmujących się imigrantami - o wiele sprawniejsza.
W pierwszej połowie roku zarejestrowano w Niemczech dokładnie 222 264 tysiące azylantów. W zeszłym roku azylantów było zdecydowanie ponad milion. Jeżeli teraz napływ utrzyma się w dotychczasowej sile, to liczba migrantów może nie przekroczyć pół miliona, a najprawdopodobniej będzie o wiele niższa.
Podczas gdy w styczniu zarejestrowano 92 tysiące azylantów a w lutym 60 tysięcy, to już kolejnych miesiącach spadek był znaczny. W czerwcu było to jedynie 16 tysięcy osób. Wszystko za sprawą zamknięcia szlaku bałkańskiego, którym zwykle podróżowali imigranci, oraz porozumienia z Turcją nieprzepuszczającą przez swoje granice tylu uchodźców, co wcześniej.
De Maiziere dodał, że w tym roku urzędy ds. imigrantów podjęły ponad 200 tysięcy decyzji w sprawie wniosków o azyl. To tyle, ile przez cały ubiegły rok. Problemem jednak jest nie tyle podjęcie decyzji, co raczej odesłanie imigranta do kraju pochodzenia. Jak dotąd przeprowadzono w Niemczech bardzo niewiele takich operacji.
Przykładowo w ubiegłym roku odesłano zaledwie 20 tysięcy osób na ponad milion, który przybył do RFN. W tym roku, jak przewidują niemieckie media, liczba faktycznie odesłanych na pewno nie będzie większa.
hk/Fronda.pl
