Norris od dłuższego czasu uderza w poprawności polityczną na portalu Ammoland.com. Tym razem odgrzał stary spór o przyjmowanie otwartych gejów do organizacji skautów. Norris krytykuje przedstawiciela władz Boy Scouts of America (zrzeszającej 2,7 mln młodzieńców oraz ponad milion dorosłych wolontariuszy), który domaga się przyjmowania w szeregi organizacji otwartych gejów. Norris niczym Scott McCoi uderzył nie tylko w postępowców z organizacji, ale również w samą administrację Baracka Obamy. "Czy to przypadek, że członek władz organizacji, który sprzeciwia się wieloletniej polityce BSA wykluczającej homoseksualistów jako liderów, jest w bliskich relacjach z progejowską administracją Obamy?" –napisał gwiazdor „Octagonu”. "Czy to nie przypadek, że Obama staje murem za dziećmi nielegalnych imigrantów (nagradza ich amnestią i pieniędzmi podatników), ale nie staje w obronie dzieci-skautów i prawa BSA do własnych poglądów"? – dodał w kompletnie niepoprawny politycznie sposób Norris, który zauważył również, że skautowskie wartości są "integralną częścią amerykańskiego stylu życia i kultury. Tak samo jak hot dogi, baseball i szarlotka babci". Słowa Norrisa oburzyły środowiska gejowskie, które chcą opanować skautowską świętość Ameryki. „Odkąd zostałam wykluczona i nie mogę pracować jako opiekun skautów, otrzymuję ogromne wsparcie od innych rodziców i skautów, od tysięcy Amerykanów. Chuck Norris jest oderwany od rzeczywistości. Chciałabym, żeby spotkał się z moją rodziną i innymi rodzinami, które nas wspierają” - powiedziała Jennifer Tyrell, która została jako lesbijka wykluczona z organizacji.

Norris odgrzał stary spór o przyjmowanie gejów do skautów. Jest to jedyna organizacja, która jeszcze do końca nie poddała się dyktaturze poprawności politycznej. W 2003 r. na dorocznym zjeździe skautów w Filadelfii jeden z członków lokalnego oddziału ogłosił w telewizji, że jest gejem i został natychmiast wyrzucony z organizacji. Lokalny oddział skautingu rozważał zerwanie z "dyskryminacyjną polityką krajowego kierownictwa", ale powstrzymał się z tym, gdyż centrala zagroziła mu rozwiązaniem. Dwa lata temu sąd federalny zdecydował, że Miasto Filadelfia nie może wyrzucić skautów z ich siedziby tylko dlatego, że ci nie przyjmują w swoje szeregi gejów. Kwestia przyjmowania gejów do skautów jest jedną z najważniejszych kwestii w sporze między środowiskami gejowskimi i amerykańskimi konserwatystami. Trudno się dziwić, że „Strażnik Teksasu” wrócił do tej kwestii. Norris jest znany ze swojej wojny z lewicą, w którą tłucze jak w Vietcong w „Zaginionym w akcji”. Chuck Norris jest zdeklarowanym przeciwnikiem aborcji i „małżeństw” gejowskich. Od lat opowiada się po stronie najbardziej prawicowych polityków w Partii Republikańskiej. Dwa lata temu ostro uderzył również w ateistów. Aktorowi nie podobało się, że ateiści i agnostycy chcą usunięcia ze wszystkich możliwych miejsc oficjalnego motta Stanów Zjednoczonych Ameryki, "In God We Trust", czyli "W Bogu pokładamy nadzieję". Natomiast, gdy na prezydenta wybrany został Barack Obama, Norris wystosował do niego apel, by wykorzystał swój urząd do obrony praw nienarodzonych dzieci i "zszedł ze złej drogi swoich poprzedników". Może i tym razem wielki Chuck zmiecie z półobrotu poprawność polityczną? Tak pięknie nie będzie. Może jednak choć trochę kultowy karateka jej dokopie..

 

Łukasz Adamski