Zwolennicy zmian przekonują, że trzeba koniecznie zmienić formę, w której rodzice, dziadkowie oraz chrzczeni dorośli „wyrzekają się zła i wszelkich buntów przeciwko Bogu” oraz wyrzekają się zła i obiecują przyjęcie Chrystusa jako swojego Pana. Zdaniem biskupa Tima Stratforda taki język nie ma niemal związku z życiowymi wyborami osób uczestniczących w chrzcie.

Krytycy poprzedniego rytu chrztu zwracają również uwagę na fakt, że jest on za długi, niejasny i niezrozumiały dla pozbawionych wiedzy teologicznej Brytyjczyków.

Ten plan „uatrakcyjnienia” obrzędów ma być debatowany podczas Synodu Generalnego, który rozpoczyna się w przyszłym miesiącu. Zwolennicy reformy przekonują, że nabożeństwo chrztu powinno być przeprowadzane w kulturowo zrozumiały i akceptowalny sposób. Chodzi im także, by język jakim posługują się modlitewniki był zrozumiały dla współczesnych, pozbawionych wiedzy teologicznej, Brytyjczyków.

Jeśli plan się powiedzie będzie to już trzecia pełna zmiana rytu chrztu w ciągu ostatnich 30 lat. Zanim rozpoczął się ten proces ryt chrztu zawarty w „Book of Common Prayer” liczył sobie 400 lat, i nikt go nie zmieniał.

TPT/ DailyMail

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »