Ks. Misiak zasłynął ostatnio ze zorganizowania dyskoteki na cześć św. Stanisława Kostki. Teraz duchowny wpadł na kolejny ciekawy niekonwencjonalny pomysł wykorzystania parkuru, który polega na polega na przemieszczaniu się w mieście w linii prostej. "Płoty, domy czy komórki lepiej jest przeskoczyć niż obejść"- jak mawiają jego amatorzy.
Na pomysł zorganizowania szkoły ks. Misiak wpadł, gdy zobaczył dwóch umorusanych nastolatków skaczących po dachach komórek. „Spytałem się, co robią i czy nie połamią sobie przy tym nóg” – wyjaśnia w „Dzienniku Łódzkim” duchowny. Ksiądz zapytał czy może wpaść i zorganizować warsztaty. „Bardzo się ucieszyli” - dodaje.
Tak narodziła się koncepcja Chrześcijańskiej Szkoły Parkour, która w połowie października ma zacząć działać przy parafii Matki Bożej Fatimskiej w Łodzi. Szczegółów szkoły ksiądz Misiak na razie nie chce jednak zdradzać. "Jak można się domyślać, oprócz tricków i skoków będzie też miejsce na modlitwę i rozmowę o Bogu"- czytamy w DŁ. Filip Stachowiak, przewodniczący Parkour Poland, organizacji mającej na celu propagowanie parkour, jest zachwycony pomysłem. „Jeżeli warsztaty będą prowadzić profesjonaliści, nie ma znaczenia, czy szkoła będzie chrześcijańska czy buddyjska” – mówi.
Jego zdaniem zorganizowanie szkoły świadczy o tym, że ksiądz Misiak rozumie młodzież. Parkour sport robi się w Polsce coraz popularniejszy. W Trójmieście, Warszawie i Wrocławiu istnieje coraz więcej sekcji parkour przy klubach sportowych. Może zaczną w tych miejscach również powstawać jego wersje chrześcijańskie?
Ł.A/Dziennik Łódzki

