Pracownicy organizacji charytatywnej Euro Relief na greckiej wyspie Lesbos wpadli na pomysł ewangelizowania muzułmanów z obozu dla uchodźców Moria. Organizacja Euro Relief miała rozpowszechniać na terenie obozu broszurki z arabskim tłumaczeniem Ewangelii wg Św. Jana.
W broszurkach miało także znaleźć się zdanie będące swego rodzaju aktem zawierzenia się Chrystusowi. „Wiem, że jestem grzesznikiem. Proszę Jezusa, by odpuścił mi moje grzechy i darował mi życie wieczne. Chcę kochać Jego słowo i iść za Nim”. Poniżej widniało miejsce na podpis muzułmańskiego uchodźcy.
Większość organizacji pomocowych opuściła wyspę Lesbos po zawarciu przez Unię Europejską umowy z Turcją, w geście protestu przeciwko porozumieniu. Pozostała między innymi Euro Relief, która wykonuje zasadniczo większość prac związanych z działalnością ośrodka, choć podlega on władzom Grecji.
Władze organizacji odniosły się bardzo krytycznie do praktyki jej pracowników. Według dyrektora, Stefanosa Samiotakisa, próby nawracania muzułmanów są po prostu niedopuszczalne, pracownicy nie mają prawa rozdawać żadnych broszurek i jeżeli nie zaprzestaną tych działań, zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje.
"Szanujemy wszystkie religie, ale jakbyście się czuli jako chrześcijanie, gdybym wkładał wam do ręki Koran?"-pyta jeden z Syryjczyków. Faktycznie, muzułmanie nikomu nie wkładają do ręki Koranu... Mają "lepsze" metody. Nieco bardziej inwazyjne.
Źródło: The Guardian
