Rządowy Instytut Roberta Kocha bije na alarm: od 2007 roku liczba chorych na syfilis wzrosła w Niemczech o 44 proc. Niemiecką stolicą, także w przypadku kiły, jest Berlin. Według danych oficjalnych (a nieoficjalnych jest, według Instytutu, o wiele więcej) na 100 tys. mieszkańców przypada 19 syfilityków.
Zdaniem naukowców w co najmniej 4 na 5 przypadków chorobę ściągnęli na siebie mężczyźni, którzy uprawiali seks z innymi mężczyznami. Często zarażenie następowało nawet po raz drugi czy trzeci. Niemieccy lekarze widzą zbawienie oczywiście w używaniu prezerwatywy i częstych wizytach kontrolnych, jeśli tryb życia jest wyjątkowo towarzyski, a nie w abstynencji seksualnej lub wierności małżeńskiej.
Kiła, znana także jako syfilis lub choroba francuska, to przypadłość bakteryjna przenoszona drogą płciową. Jej objawami są wrzody w okolicach intymnych, które przenoszą się także na inne części ciała. Nieleczona atakuje także układ nerwowy. Na przełomie XV i XVI wieku była prawdziwą plagą w Europie.
sks/Die Welt
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

