Z zapłodnionej komórki jajowej wycięto część zawierającą materiał genetyczny od obojga rodziców i wszczepiono do drugiej komórki jajowej, pobranej od zdrowej kobiety. Usunięto jądro, umieszczając w tym miejscu materiał genetyczny rodziców. W ten sposób powstała zapłodniona komórka jajowa z genami trojga ludzi.
Z pierwszej komórki jajowej odrzucono chore mitochondria i uszkodzone DNA. Jeśli w mitochondriach (w których materiał genetyczny dziedziczony jest po matce) występują mutacje, oznaczać to może dla dziecka ślepotę, głuchotę, zanik mięśni, uszkodzenie wątroby lub niewydolność serca. Na choroby mitochondrialne zapada średnio 1 na 15 tys. osób – nowa metoda testowana przez pracowników Uniwersytetu Newcastle ma doprowadzić do tego, by rodziły się dzieci nie obciążone tymi schorzeniami.
Dla pierwszych dzieci poczętych w ten sposób eksperyment oznaczał jednak śmierć. Tak zażyczyła sobie bowiem bioetyczna agencja Human Fertilisation and Embryology Authority (HFEA). Po ośmiu dniach od zapłodnienia dzieci zostały zabite. W tym czasie zarodki liczyły ok. 100 komórek.
Przeciwko eksperymentom protestują obrońcy życia. – Niezależnie od tego, jak niewiele genów przekazuje dawczyni komórek jajowych, faktem jest, że jest to próba stworzenia dziecka trojga rodziców – podkreśla Josephine Quintavalle z Comment on Reproductive Ethics. Zwraca uwagę na związane z tym zagrożenia dla dziecka, zarówno psychiczne, jak i zdrowotne.
sks/Rzeczpospolita
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

