Skandal Wcielenia… po prostu skandal. Nie można tego inaczej nazwać. Bariera nie do przejścia nie tylko dla muzułmanów, przy których powiedzenie, że Bóg ma ciało, musi być uznane za bluźnierstwo. Wcielenie jest samo w sobie tak niewyobrażalne, że jego prawdziwość wzbudzała wątpliwości także wśród chrześcijan. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi nam, że pierwsze herezje chrystologiczne były nie tyle negacją Bóstwa Jezusa, co Jego człowieczeństwa[1]. Współcześnie wcielenie również budzi sprzeciw. Może już nie tyle ono jako pojęcie teologiczne, co jego praktyczne konsekwencje.
Dlaczego wcielenie jest prawdą tak kontestowaną? Po pierwsze dlatego, że wydaje się pozornie kolidować z transcendencją Boga. Ciężko uznać, że Ten, którego człowiek nie może zobaczyć i pozostać przy życiu[2], stał się niemowlakiem, dzieckiem, które krzyczało, było karmione piersią, płakało, leżało na sianie w pieluszkach. Kolęda „Bóg się rodzi” w poetycki sposób przedstawia te sprzeczności, to wielkie Boże zaskoczenie, które dokonało się w Betlejem. O tym problemie pisał także św. Ireneusz[3].
Dogmat wcielenia Syna Bożego i posiadania przez Jego Osobę od dnia poczęcia obu natur- boskiej i ludzkiej niesie także poważne konsekwencje dla mariologii oraz problemu godności człowieka i świętości jego ciała. Idąc dalej tym tropem- dla spojrzenia na całą rzeczywistość stworzoną, na profanum, w które wkracza sacrum. Wcielenie implikuje Maryjną godność Theotokos. Podziwem napełnia serce każdego wierzącego, że człowiek wykarmił swego Stworzyciela[4], że Ten, który poruszał serce Maryi( wszak „bez Niego nic się nie stało, co się stało” oraz „przez Niego wszystko zostało stworzone”), był w łonie odżywiany przez krew przepływającą przez to samo serce. To z faktu przyjęcia przez Syna Bożego ludzkiego ciała wynika, że każdy człowiek, każdy kto posiada ludzką naturę, może powiedzieć, że Bóg jest Jego bratem, że Bóg w jakiś sposób, nawet jeśli w konkretnym przypadku nie w porządku łaski, to jednak zjednoczył się także z nim[5], bo posiadał i nadal posiada gatunkowo tę samą naturę. Kiedy człowiek splamił tę naturę, od początku czystą i świętą[6], Bóg przyjmuje ją po to, aby przywrócić jej pierwotną świętość, ale także by ją przebóstwić. Straciliśmy wiele w chwili grzechu pierworodnego, ale Bóg wraz z Odkupieniem ofiaruje nam jeszcze więcej[7]. Wcielenie burzy dotychczasowe powierzchowne obrazy Boga. Dobrze czuliśmy, że między Nim a nami jest ogromna przepaść, zresztą On sam nam to objawił. Niemniej Jego Słowo w swoim Ciele zbudowało most nad tą przepaścią. Wcielenie łączy niebo z ziemią. To stąd i z dalszych następstw inkarnacji( zmartwychwstanie, zesłanie Ducha Świętego) wypływa chrześcijański szacunek do ciała ludzkiego, do małżeństwa i rodziny. Można być obrońcą życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, odwołując się jedynie do prawa naturalnego, ale chrześcijanie znajdują jeszcze głębsze powody swojej postawy- Bóg był embrionem, Bóg był płodem. Oto widać, że w gruncie rzeczy nie ma sprzeczności między tym, że nie możemy Go oglądać Jego chwały i jednocześnie zobaczyliśmy Go w ciele. Tak, przyszedł właśnie po to, by mogło się spełnić pragnienie Hioba: „ciałem swym Boga zobaczę[8]”. Czy Hiob mógłby zobaczyć Boga ciałem, jeśli wcześniej to ciało nie zostałoby przemienione, przebóstwione? Nie jesteśmy już przecież godni patrzeć na Boga oczami, którymi nie chcieliśmy Mu służyć. A jednak Hiob mówi, że po powstaniu z martwych będzie oglądał Boga swoim ciałem. Logos przyjmuje ludzkie ciało, żyje w pełni ludzkim życiem, umiera i powstaje z martwych, czyni z ciała ludzkiego świątynię Ducha Świętego, oczyszcza naszą naturę. Duch Boży dał poznać Hiobowi, że kiedyś spełni się to, czego nie dane było doświadczyć Mojżeszowi w tym życiu i znów ludzkie oczy będą tak czyste, że zobaczą chwałę Boga[9], która w czasie ziemskiego życia Jezusa była ciągle jeszcze zakryta.
Nigdy Bóg nie był tak boski, jak wówczas, gdy stał się ludzkim dosłownie aż do szpiku kości i aż do bólu. Wtedy objawił najbardziej swoją wszechmoc i swoją niepojętość. To samo dzieje się codziennie na całym świecie, gdy na ołtarzach verbum caro factum est. Tajemnica wobec której pozostaje tylko schylić głowę albo odejść zgorszonym[10]. Religia, która głosi takie rzeczy, nie mogła powstać w ludzkim umyśle, bo się w nim po prostu nie mieści. Ta religia musi też najbardziej oburzać, bo nie jest taka jak inne, nie da się jej po prostu powiedzieć- „nie wtrącaj się do świata”, „zostaw nas w spokoju”. Z chrześcijaństwem tak się postąpić nie da, bo Bóg chrześcijan pierwszy wtrącił się do świata. Wygodnie jest wierzyć w Wielkiego Zegarmistrza, którego nie interesuje ludzkie życie, wygodnie byłoby nawet wierzyć w Jezusa, niechby nawet zmartwychwstał i odkupił człowieka. Byleby zostawił nam TEN świat takim, jakim on jest, byleby w niego nie ingerował. Ale On uparcie przychodzi i nadaje nowy sens każdej dobrej, choć często prozaicznej ludzkiej czynności. Przychodzi, żeby przebóstwić naszą naturę. I wzywa nas, abyśmy w sobie naśladowali nieustannie Jego życie[11]. Od wydarzenia w Betlejem każda dobra ludzka czynność, wszystko cokolwiek nie jest grzechem może być uświęcone, ofiarowane Bogu i przemienione[12].
Jeśli jeszcze ta prawda nie dotarła do nas, a tym bardziej jeśli uważamy za nierozsądne mieszanie Boga do jedzenia, picia, lekarskiego gabinetu, sali wykładowej, czy małżeńskiej sypialni, to musimy zdać sobie sprawę, że wyznając rozdział sacrum i profanum, podzielamy jakiś rodzaj herezji. Dla chrześcijaństwa bowiem jedynym profanum jest grzech. Wszystko inne, cała rzeczywistość stworzona jest miejscem składania Bogu duchowych ofiar[13]. Na tym właśnie polega powszechne kapłaństwo wszystkich ochrzczonych i tak też można wypełnić wskazanie Apostoła: „Nieustannie się módlcie”( 1 Tes 5, 17). Bóg nie brzydzi się człowieczeństwem, co więcej chce, aby człowiek codziennie wynosił swoje człowieczeństwo jak najbliżej Jego Bóstwa, aż nadejdzie dzień Paruzji, w którym On będzie wszystkim we wszystkich[14]. W chrzcie Jezus „obdarza nas swoimi szatami, a nie są one czymś zewnętrznym. Oznacza to, że wchodzimy w egzystencjalną komunię z Nim, że Jego i nasz byt splatają się, przenikają się nawzajem. Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus- tak sam Paweł w Liście do Galatów( 2, 20) opisuje wydarzenie swego chrztu[15]”. Człowiek, będąc koroną stworzenia, nie tylko ma pozwolić Bogu na własne przebóstwienie, żyć dla Boga i Jemu służyć, ale ma także poddać pod Jego stopy całe stworzenie. Bo kto inny powinien to uczynić, jak nie on, dla którego Bóg stworzył świat[16], i który swoim grzechem sprowadził cierpienie na cały świat przyrody[17]?
Wcielenie jest skandalem, bo prowadzi do „przyodziania zniszczalnego w niezniszczalne, śmiertelnego w nieśmiertelne[18]”. „Syn Boży stał się człowiekiem, aby w najwyższym akcie uwielbienia przywrócić całe stworzenie Temu, który je uczynił z niczego. I w ten sposób zwraca On Stwórcy i Ojcu całe odkupione stworzenie[19]”- napisał Jan Paweł II. Ochrzczony po prostu nie może zdejmować swojego chrześcijaństwa po wyjściu z kościoła, niczym ubrania w szatni[20]. Musimy mieć jednak świadomość, iż będzie to budziło oburzenie, czego na własnej skórze doświadczył św. Szczepan, czy bł. ks. Jerzy Popiełuszko, bo ten, kto chodzi w ciemności, nie lubi światła[21]. Kto chce budować świat wbrew woli Bożej albo po prostu chce to czynić po swojemu, bez względu na to, czy się to Bogu podoba, czy też nie, musi się oburzać o to, że Chrystus nie pozostawia żadnej ludzkiej sprawy „poza” wpływem swojej Ewangelii. Niemniej właśnie takie są ostateczne konsekwencje wcielenia i warto je sobie uświadomić w tym świętym czasie oktawy Bożego Narodzenia.
Monika Chomątowska
[1] Por. KKK 465
[2] Por. Wj 33, 20-23
[3] Ireneusz, Przeciw herezjom, księga 4, rozdz. 20, 4-5: „Jeden jest tylko Bóg: On przez Słowo i Mądrość uczynił wszystko i wszystko dopasował. Tym Jego Słowem jest Pan nasz Jezus Chrystus, który w czasach ostatecznych stał się człowiekiem wśród synów człowieczych, aby powiązać koniec z początkiem, czyli człowieka z Bogiem. Od tego Słowa prorocy otrzymali dar przepowiadania, aby zapowiedzieli Jego przyjście w ludzkim ciele. W ten zaś sposób i dzięki upodobaniu Ojca dokonało się połączenie i zespolenie Boga i człowieka. Bo Słowo od początku zapowiedziało, że Bóg będzie widziany przez ludzi, że będzie żył i przebywał na ziemi między nimi; będzie mówić i zbliży się do dzieła rąk swoich, by zbawić człowieka i dać się przez niego uchwycić, "wybawić nas z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą", to znaczy od wszelkiego ducha przestępstwa, i sprawić, byśmy Mu służyli "w pobożności i sprawiedliwości po wszystkie dni nasze", aby człowiek pochwycony przez Ducha Bożego miał dostęp do chwały Ojca. Tak więc prorocy już przedtem zapowiadali, że ludzie ujrzą Boga zgodnie z tym, co i Pan mówi: "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą". Istotnie, "nikt nie może oglądać Boga", to znaczy ujrzeć Jego majestat i niewysłowioną chwałę, i "pozostać przy życiu", albowiem Ojciec jest nieuchwytny; lecz w swojej dobroci, miłości do ludzi i wszechmocy tak wielką łaskę wyświadczył tym, którzy Go miłują, że dozwolił im ujrzeć siebie - to właśnie zapowiadali prorocy, albowiem "co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga". Człowiek pozostawiony sam sobie nie mógłby ujrzeć Boga, ale Bóg, gdy tylko zechce, może dać się widzieć ludziom, wtedy gdy zechce, jak zechce, i tym, którym zechce się ukazać. Albowiem Bóg może wszystko: dawniej w Duchu Świętym oglądano Go w widzeniu proroczym, widziano Go też w synu przez usynowienie, aż wreszcie w królestwie niebios widziany będzie w ojcostwie, jako Ojciec. Bo Duch Święty przysposabia człowieka dla Syna Bożego, Syn prowadzi go do Ojca, a Ojciec daje nieskazitelność wiekuistego życia każdemu z tych, którzy dostępują widzenia Boga. Ci, którzy widzą światło, są w świetle, a jego blask ich przenika. Podobnie i ci, którzy widzą Boga, są w Bogu i są przeniknięci Jego blaskiem. Otóż jasność płynąca od Boga jest życiodajna, mają więc udział w życiu ci, którzy widzą Boga”.
[4] Por. antyfona Alma Redemptoris Mater, wersja polska
[5] Por. Sobór Watykański II, Gaudium et spes, 22
[6] Por. Cyryl Jerozolimski, Katecheza 12, „Który przyjął ciało i stał się człowiekiem”, pkt. 26
[7] Św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, III, 1, 3, ad 3.: „Nic nie sprzeciwia się temu, żeby natura ludzka po grzechu została przeznaczona do jeszcze wyższego celu. Bóg bowiem dopuszcza zło, aby wyprowadzić z niego jeszcze większe dobro. Stąd słowa św. Pawła: Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska. (Rz 5, 20). A hymn wielkanocny Exsultet głosi: <<O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel>>”
[8] Por. Hi 19, 26
[9] Por. Hi 19, 27
[10] Por. J 6, 67
[11] Por. KKK 520-521
[12] Por. KKK 533; 1 Kor 10, 31; 1 P 1, 14-16
[13] Por. 1 P 2, 5
[14] Por. 1 Kor 15, 28
[15] Benedykt XVI, homilia podczas Mszy Krzyżma, 5.04.2007
[16] Cyryl Jerozolimski, Katecheza 12, „Który przyjął ciało i stał się człowiekiem”, pkt. 5.: „Bóg stworzył świat w sześciu dniach, ale ten świat powstał dla człowieka. Rzucające promienie słońce zostało stworzone, by nam świecić. Wszystkie zwierzęta otrzymały życie, by nam służyć. Rośliny i drzewa istnieją dla naszego pożytku. Wspaniałe są wszystkie stworzenia, ale żadne z nich- poza człowiekiem- nie jest obrazem Boga”.
[17] Por. Rz 8, 20-22
[18] Por. 1 Kor 15, 53
[19] Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia”, pkt. 8.
[20] Por. św. Josemaria Escriva de Balaguer, „Droga”, pkt. 353
[21] Por. J 3, 19-21
