- W pierwszych miesiącach po wybuchu tzw. afery hazardowej czułem się jak w piekle. Najgorsze było to, że w oczach opinii publicznej skazano mnie bez dowodów winy i prawa obrony. Podobno wytrawni politycy muszą umieć radzić sobie z takimi sytuacjami - mówi w wywiadzie dla Onet.pl Zbigniew Chlebowski.

- To, co było najtrudniejsze, czyli pogodzenie się z tą sytuacją, mam już za sobą. Nie ukrywam, że studiowanie psychologii, medytacja, modlitwa bardzo mi pomogły, a wręcz uratowały mi życie. Rodzina i przyjaciele pozwolili mi przetrwać, bo byłem o krok od śmierci – dodaje.

Chlebowski żali się także, że na konferencji prasowej po ujawnieniu stenogramów rozmów z Ryszardem Sobiesiakiem, czuł się "jakby rzuciło się na niego stado dzikich zwierząt". - Moje wystąpienie to był naturalny odruch człowieka niewinnego, czyli stanąć na środku placu i krzyczeć, że jest się niewinnymmówi. Ponadto zarzeka się, że tak naprawdę nigdy nie był w kasynie i zupełnie nie wie, jak się gra na automatach.

Były poseł PO zapewnia, że z polityki nie zrezygnuje i mówi, że czeka na spotkanie z premierem po zakończeniu prac prokuratury. - Jedyne, na czym mi dzisiaj zależy, to odbudować zaufanie wyborców. Wiem, że to nie będzie łatwe, padło wiele nieprawdziwych i krzywdzących zarzutów. Ale będę próbował – zapewnia.

eMBe/Onet.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »