W Boże Narodzenie przychodzi do kościołów w Chinach także wielu ludzi poszukujących sensu życia i niewierzących. „Wykorzystujemy tę okazję do głoszenia Dobrej Nowiny i ewangelizacji, także przez osobiste spotkania odbywające się tuż po świątecznych liturgiach” – wskazuje pracujący w Hong Kongu włoski misjonarz ks. Sergio Ticozzi.
Zauważa zarazem, że zakończony dopiero co Jubileusz Miłosierdzia pozwolił wielu wiernym odkryć spowiedź, a także znaczenie sakramentu pojednania dla budowania życia rodzinnego i społecznego. Był to również czas intensywniejszej obecności chrześcijan w więzieniach, domach opieki lub szpitalach, co kontynuuje się w bożonarodzeniowym czasie, gdy wiele osób dotkliwiej przeżywa swoją chorobę czy samotność. Misjonarz zauważa, że w te święta do kościołów w Hong Kongu zagląda też wielu ludzi zmęczonych materializmem i powszechną konsumpcją, którzy, jak mówią, tęsknią za czymś duchowym.
***
Chiny są oficjalnie krajem ateistycznym; jednak coraz więcej obywateli chce wyznawać jakąś religię. Bardzo często decydują się na chrześcijaństwo. „Według moich obliczeń Chiny staną się największym chrześcijańskim krajem już wkrótce” – powiedział Fenggang Yang, profesor socjologii z uniwersytetu w Purdue. „To stanie się w czasie krótszym niż jedna generacja. Niewiele osób jest przygotowanych na tę wielką zmianę” – dodaje.
Według profesora Yanga w 2025 roku w Chinach będzie mieszkać 160 milionów protestantów. Jeżeli prognozy się sprawdzą, Chiny wyprzedzą w ten sposób Stany Zjednoczone, gdzie obecnie protestantów jest 159 milionów, ale ich liczba maleje.
Katolików jest obecnie w Chinach mniej niż protestantów i nic nie wskazuje, by to się zmieniło. Według szacunków w 2030 roku wszystkich chrześcijan może w Państwie Środka mieszkać 247 milionów. To więcej niż w Brazylii, Meksyku i Stanach Zjednoczonych, które są obecnie państwami skupiającymi najwięcej wyznawców Chrystusa.
weg/Radio Watykańskie, The Telegraph
