Gdyby 30 lat temu nie wprowadzono tej polityki, w Chinach urodziłoby się w ciągu ostatnich trzech dekad 400 milionów ludzi więcej, a świat znalazłby się na progu wyczerpania wszelkich zasobów naturalnych – uważa Li Bin, szef komisji ds. planowania rodziny.

Przyrost naturalny ogranicza się przez wysokie kary pieniężne za nadprogramowe urodzenia, sterylizację oraz szeroki dostęp do antykoncepcji i aborcji. Często prowadzi to do łamania praw człowieka poprzez przymusowe przerywanie ciąży i sterylizacje. Polityka chińskiego rządu przynosi coraz więcej negatywnych skutków.

– Zwykli Chińczycy coraz częściej narzekają, że ta polityka uderza głównie w biednych. Bogaci mają często sporo dzieci, bo stać ich na płacenie kar. Niektóre gwiazdy pop szczycą się licznym potomstwem, co wzbudza w ludziach frustrację – mówi Yiyi Lu, politolog z Instytutu Polityki Chińskiej Uniwersytetu Nottingham.

Chińczycy preferują męskich potomków, więc robią wszystko, aby jedyne dozwolone dziecko było właśnie płci męskiej. Dzięki rozpowszechnieniu ultrasonografów mogą łatwo sprawdzić płeć dziecka i jeśli jest to dziewczynka, często decydują się na aborcję. W efekcie, w niektórych regionach kraju na 100 dziewczynek przypada aż 197 chłopców.

Oficjalnie rząd przedstawia politykę jednego dziecka jako wielki sukces, jednak w 2011 roku zamierza na próbę złagodzić jej zasady w pięciu prowincjach.

eMBe/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »