O pobiciu niewidomego aktywisty Chen Guangchenga i jego żony Yuan Weijing donosi China Human Rights Defenders. Pobicie było na tyle dotkliwe, że ofiary nie mogły o własnych siłach wstać z łóżek. Nie pozwolono im także na opatrzenie ran w szpitalu, ze względu na warunki aresztu domowego, w jakim przebywa małżeństwo.

Pobicie jest związane z opublikowaniem w internecie przez Guangchenga godzinnego nagrania, w którym razem z żoną opowiada o życiu całkowicie poddanym kontroli chińskiej bezpieki. Opisuje w nim nieustanny nadzór, jakiemu został poddany jego dom oraz stosowane przez rządowych agentów techniki zastraszania.

- Mój dom jest w zasadzie pod nadzorem 24 godziny na dobę i praktycznie w ogóle nie możemy z niego wychodzić. Jedynie moja matka może tu przyjść i przynieść nam jedzenie, dzięki czemu ciągle żyjemy – mówi na nagraniu Guangcheng.

Para opozycjonistów wzywa również naród chiński i społeczność międzynarodową do współpracy na rzecz sprawiedliwości w Chinach. Zapewniają, że mimo trudności i nieustającej brutalności chińskiego reżimu, będą kontynuować walkę.

Chen Guangcheng naraził się władzom, gdyż dokumentował przypadki przymusowych aborcji, nawet u kobiet w zaawansowanej ciąży. O jego uwolnienie apelowała w ubiegłym miesiącu amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton.

eMBe/LifeSiteNews

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »